Niezgulstwo rozłamowców sprawia, że przestaje mi być przykro z ich powodu. Przestali się już zataczać od płotu do płotu, jeśli Elżbieta Jakubiak zaczyna mówić o PiS jako o synonimie zła, bo "Jarosław Kaczyński o niej napisał w liście".
Ale bardziej mnie wkurza Ołdakowski - z krokodylimi łzami sierotki po Lechu Kaczyńskim
.
Sierotce wypadałoby chociaż zamknąć dziób i poczekać do ostatecznego wyjaśnienia sprawy smoleńskiej. A tymczasem słyszymy o jego miłości do Lecha Kaczyńskiego...Cholera w bok.
Szczególna to miłość, która gwałtem dopominała się zamiecenia pod dywan wszystkiego, co wciąż leży w bagnach Siewiernego, w tym szczątków...no, dobra, nie bądźmy okrutni. Bo "Polska jest najważniejsza" - jak rozumiem.
Na pewno Polska? Jaka Polska?
Lech Kaczyński - to był Gość.
Jadąc do Tbilisi, wiedział dokładnie, że czekiści wyryją sobie jego nazwisko choćby kulami na ścianie - żeby nie zostało zapomniane przez czekistów - potomków. Jak ktoś napisał - nie urządzał plebiscytów w tej sprawie. Bo dla niego w tym wszystkim najważniejsza była ta Polska, która nie czołga się do kacapskich walonek. Ani zresztą do eleganckich, brukselskich pantofli. Najważniejsza była ta Polska, która ma przetrwać, biorąc na garb wszystko, co czyste i święte, co sprawiło, że wciąż istniejemy. Bez tego nie ma Polski.
Prezydent mówił w Tbilisi - że chodzi również o jego kraj, który może być następny. Dlatego tam pojechał, chociaż wiedział, że czekiści nie zapominają. Tbilisi mogło łacno wygladać jak niegdyś Budapeszt, roztrzelany przez czołgi, ale jeszcze pewniej - jak Grozny. Ale nie wygląda.
Czy ta Polska, która "jest najważniejsza", ma gwałtem wymazywać historię, bo jest niewygodna? Również tą najnowszą?
I dla kogo jest niewygodna?
Zadziwiające są meandry duszy Ołdakowskiego...Wydaje się - inteligentny facet. Ale chyba Anitę Werner uważa za mało inteligentną, jeśli usiłuje jej wcisnąć rzecz o intelektualnych rozhoworach z Prezydentem. Być może - prawda, być może - na tyle Prezydent go oceniał, że prowadził z nim rozmowy o Kalinie Jędrusik. Cokolwiek myślę o całej "działalności mendialnej" Werner - tym razem zadała świetne pytanie - o honor. Odpowiedź jest mocno wykrętna...
Jak to się dzieje, że ci państwo niczego nie sprawdzają? I jak rozumieją lojalność?
"Kiedy (JK) wyrzucił Elżbietę Jakubiak, uruchomił odejście całej grupy ludzi związanych ze sobą przyjaźnią, lojalnością, wspomnieniami, również współpracą z Lechem Kaczyńskim. Wiedział, że tak się stanie, bo ja mu o tym powiedziałem".
Howgh - aż się prosi. Ołdakowski "rzekł".
I drugi kwiatek:
"Rozmawiałem z Joanną i ona mówi. że nigdy z Palikotem nie spiskowała."
No, coś podobnego..."Ona mówi..."
Ołdakowskiemu wychodzi, że wzajemna lojalność jest ważniejsza, niż wszystko to, w co wierzył, zresztą podobno wespól w zespól z Elżbietą Jakubiak.I oczywiście innymi rozłamowcami, czy "muzealnikami" - jak kto woli.
W to samo - czyli w lojalność wobec grupy - wierzy, dziwnym trafem, Michał Kamiński, który "nie chce być kablem".
A gdzie lojalność wobec mnie, pominąwszy już tę Polskę, w którą wierzył Prezydent?
Było mi żal, kiedy rzecz się stała. Ale to "towarzystwo wzajemnej adoracji" okazuje się zwyczajnie głupie, w komplecie: wiją się w wykrętach, nie umiejąc ani się zwyczajnie- a zręcznie - wyłgać , ani przedstawić jasnej przyczyny, dla której porzucili wszystko to, co podobno było dla nich ważne.
Z propozycjami takiej wizji Polski, na jaką mają mocno niejasny pomysł, Lech Kaczyński z całą pewnością wysłałby ich do czorta na kuliczki. Ale coś mi się zdaje, że pomysl mają jeden: "kasa, Misiu, kasa".
No, dobra. Jednego mi szkoda. Pawła Kowala. Nie wiem, co on robi w tym szemranym towarzystwie.


Komentarze
Pokaż komentarze (36)