Napisałam rano notkę, która w międzyczasie stała się nieaktualna, "przykryta" przez wydarzenia popołudnia. Taki jest los człeka wiecznie odwoływanego do pilniejszych zajęć.
Notka była o Monisi - udającej, że chce "rozjechać Tuska". Szkoda, bo Monisię ogladam, kiedy już absolutnie muszę, a uśmiałam się setnie.
Co do tych wydarzeń sejmowych - oczywiście nie miałam złudzeń co do Tuska, ale o tak kretyński populizm jednak go nie posądzałam. Nawet po słynnym "miłosnym" exposee.
W ZSRR, niekoniecznie wyłącznie w okresie stalinowskim, w kinematografii panowało przekonanie, że najbezpieczniej jest zrobić film o ciężkim losie dziecka, lub psa. Oczywiście poza tematyką Wielikoj Otiecziestwiennoj Wojny. Dziecko lub pies to tematy nieodmiennie duszieszczipatielnoje, produkcja miała widownię, że heeej, a już z całą pewnością nikt się nie czepiał.
Tusk chyba nie "odrobił rachunków", bo - jak już się z trybuny sejmowej pokłócił, jak zorientował się, że palnął głupstwo, w ramach odkręcania sprawy wziął się za miłowanie emerytów i nauczycieli ( jednak dziecko byłoby lepsze...), na których rzecz zrezygnował - jak twierdzi - z dróg, które miał budować jeszcze niedawno, podczas kampanii...
No, wprawdzie ani dziecko, ani pies do wyborców się nie zaliczają, ale emeryci - i owszem, a nauczyciele dali mu taki popęd zaraz po rozpoczęciu urzędowania, że pracownicy me(n)diów znaleźli go dopiero za siatką...lotniska wojskowego.
Ale ile razy można...
Ile też razy można próbować na melodię "poprzednicy, poprzednicy"? W sprawie zupełnie głupiej? Grabarczyk powinien, z tysiąca powodów, zostać odwałany bezapelacyjnie. Jest beznadziejnym, gnuśnym urzędnikiem, który pozwala na słynne "róbta, co chceta" za cenę pozostania na stołku.
Tusk, "macher z zaplecza", okazuje się ostatnio bezradny jako frontmen. Nie przewidział, że znajdzie się w sytuacji, kiedy promienny uśmiech nagle przestanie wystarczać i trzeba byłoby zacząć coś robić.
Skąd właściwie ma to potrafić? Zwłaszcza teraz, kiedy już zupełnie nie wiadomo, z której strony może otrzymać w łeb, kto nagle może okazać się wrogiem. Bo przyjaciół już chyba nie ma.
I chyba nie miał.
Tak, na marginesie, ksywki "machera z zapalecza" Tusk dorobił się w taki oto sposób: użyła go Maria Mrozińska w rozmowie z delikwentem, który swoje credo życiowe przedstawia tak:
Tushttp://hgalus.republika.pl/art10.htm#_Macher_z_zaplecza.
"Chodzi o budowę infrastruktury, która liberałom bardzo odpowiada. To są te miejsca, też raczej schowane: izby gospodarcze, stanowiska w administracji. Chodzi o utrzymanie pewnych elementów władzy niezależnie od gry parlamentarnej. W tej chwili widzę już, jak można rozsądnie i skutecznie wpływać przez istnienie w tych strukturach, nie do końca politycznych. Rola liberałów zależeć będzie nie tylko od liczby mandatów, ale też od umiejętności tworzenia rozmaitych lobbies, obecności w strategicznych miejscach, a jest ich znacznie więcej niż te trzy z Belwederskiej, Ujazdowskich i Wiejskiej".
Słowo ciałem się stało. Tylko zamiast słowa "liberał" można użyć innego, używanego w UW na określenie tej grupy, przygarniętej po wyborczej kompromitacji KL-D. Był to mianowicie podział na "etosowców i złodziei".
Nie powiem, żeby tamten etos był moim marzeniem, ale "złodzieje" - tym mniej.
Myślę, że obejdzie się bez wyliczania złodziei. Sporo ich - od stoczni po Sudety.
"Musimy uwolnić Polaków od poczucia wstydu za własne państwo" - wołał Donald Tusk do swoich, podczas konwencji wyborczej PO w 2005 r.
Czas najwyższy.
Za Rzeczpospolitą się nie wstydziłam nigdy. Bywała zniewolona, nieszczęśliwa, biedna, ale kiedy Ona wołała - zawsze następował odzew.
Przyszedł czas, że się wstydzę - za głupich wspólobywateli, ślepych jak krety, dających się nabierać niezdarnym gamoniom, pyskującym o miłości i zaufaniu, a jednocześnie wkładających brudne łapy do ich kieszeni, wspólobywateli traktowanych jak mierzwa ludzka na dworcach, wspólobywateli sprzedających na ulicy swój obywatelski głos w wyborach, zapatrzonych i zasłuchanych w bandę kolesiów, którzy chcą pożyć za ich pieniądze.
Kolesiów, dla których nie ma nic świętego, potrafiących przehandryczyć honor Polski na smoleńskim lotnisku. .
Nie zazdroszczę potomkom, którym przyjdzie się uczyć historii III Rzeczypospolitej.


Komentarze
Pokaż komentarze (1)