mona mona
369
BLOG

Kołczan - czy bumerang?

mona mona Polityka Obserwuj notkę 7
Nie wiem, czy wszyscy pamietają ten dowcip: - Co jest szczytem bezczelności? - Nas...ć komuś na wycieraczkę, zapukać i poprosić o papier. Tak rozumiem dywagacje prof.Nałęcza o kołczanie i strzałach. Już wiadomo, że pod tym hasłem będzie się toczyć kampania: oto PiS działa na rzecz Sowietów. Niedługo usłyszymy, że Jarosław Kaczyński zorganizował katastrofę, żeby przejąć schedę i wystartować w wyborach. Bo czemu nie? Lemingi uwierzą. Nałecz doskonale zna pojęcie "użytecznych idiotów" i wie, jak się ich wykorzystuje. Albo rzeczony Nałecz ma nas wszystkich, razem z lemingami, za ostatnich głupków, albo...właśnie prosi o papier. Do jasnej cholery, czy to Jarosław Kaczyński zawierał ten pakt z diabłem? Bo mnie się wydaje, że czekał pod bramą Siewiernego, aż pakt zostanie zawarty! Że w celu szybkiego zawarcia paktu Tusk urządził sławny wyścig z autokarem, którym jechał JK na swoją straszną pielgrzymkę do Smoleńska. Oczywiście rozumiem, że najpierw Polsce, ale zaraz potem Tuskowi zrobiono krzywdę, jednak - w przeciwieństwie do Polski, która się o to nie prosiła - Tusk się prosił tak, że o mało co, a nabawiłby się prosiąt. Pojechał do Smoleńska wyłącznie po to, żeby znaleźć się w Putinowych ramionach na oczach zdumionego świata, który tylko czekał, aż Rosjanin zacznie mu nosek wycierać. Bo to miał być sukces. No, to jest. Warto przypomnieć, że obaj delikwenci, zarówno Tusk jak Nałęcz, są historykami. Po Tusku oczywiście nie spodziewam się ani wiedzy, ani mądrości, od tego ostatniego ma Ostachowicza, czy jak mu tam...Ale Nałęcz przerobił całą "mądrość" PZPR, świetnie zna metody organizowania nagonki. I to właśnie robi. Tusk (razem z wszystkimi "użytecznymi idiotami") to oczywiście kupi, "nadzieja umiera ostatnia" - czegoś się chwytać trzeba. Ale ja - nie. I śmiem twierdzić, że nie jestem w tym bardzo osamotniona. Nałęcz używa obrazowego pojęcia kołczanu, ale to chyba nie tak. Nawet - mocno nie tak. Tuskowi dano do rączki bumerang, który - rzucony - walnął w rzucającego. Coś trzeba umieć, a Tuskowi zdawało się, że rzucać kłamstwami umie na pewno, że j a k o ś zdoła odwrócić kota ogonem, jakoś odwróci uwagę od zaniedbań i czystych złośliwości swoich ludzi, że "jakoś to będzie" - jeśli schroni się w ramionach Putina. Trafił na prawdziwego maestro...I dziś plecie o grożącej wojnie. Pytanie odrębne - na tomahawki, czy na ciupagi? Trzeba było JEDNAK na smoleńską wycieczkę wziąść cwanego prawnika. Cyrk z uściskami - cyrkiem, ale sprawa musiała się kiedyś wysypać - i należało to przewidzieć. Nie byłoby takiego wstydu, nie tylko przed Polską, ale przed światem.Bo od tego państwo ma służby, żeby lot monitorowały, niezależnie od tego, czy się do tego przyznają. Tusk nie był skazany na MAK. To jemu podlegają służby, co mu jasno wytłumaczył JK w sejmie, odnosząc się do "tajemniczego źródła wiedzy" o rozmowach na wieży. Jadąc na Siewiernyj - POWINIEN wiedzieć, nie tylko co się stało - ale JAK się stało. Ale za bardzo mu było spieszno... A Nałęcz...trochę szkoda klawiatury, ale niech stracę. Nałęcz to człowiek "obrotowy". Wystarczy poczytać stenogramy z komisji Rywina, żeby wiedzieć, którego dnia facet "doznał natchnienia" - i zaczął, gnąc się w śmiesznych lansadach przed Rapaczyńską, tłumaczyć zdumionej komisji, że osoba jest absolutnie, dogłębnie wiarygodna, ponieważ jest...doktorem psychologii. Howgh...I upierał się przy tym tak natrętnie,że musiano mu wytłumaczyć publicznie, iż nie w sprawie doktoratu świadek zeznaje - ten świadek chachmęcił nie mniej, niż inni. Swoją szosą - zaczęłam wtedy podejrzewać, że...trafił człeka "piorun sycylijski" na sam widok Rapaczyńskiej. Bo metamorfoza dokonała się z dnia na dzień - dotąd Nałęcz nie wykazywał odchyłek od normy, czyli względnego obiektywizmu. Dziś mam oczywiście inne zdanie. Ale ten gość wart jest osobnej, innej bajki.
mona
O mnie mona

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (7)

Inne tematy w dziale Polityka