mona mona
549
BLOG

Honor Tuska

mona mona Polityka Obserwuj notkę 7

Jako wstępniak zapodaję, że dla mnie Tusk utracił zdolność honorową, zwłaszcza po Smoleńsku. W związku z tym nie należałoby wchodzić z facetem w jakiekolwiek debaty.Proszę to traktować jako credo, w rodzaju "uważam, że Kartagina powinna zostać zburzona".
Ale jeśli już...

Oczywiście wojna o debaty jest "gadaniem na okrągło" o tym, aby odbył się kolejny etap "gadania austriackiego", czyli oralny popis Tuska, pytającego na przykład, czy bywalec marketów JK wie, ile kosztują "obciachy".
Trochę za dużo cudzysłowów, wyjasniam więc, że "obciachy" to podkolanówki damskie, te udające prawdziwe rajstopy. a jest to rzecz, której oczywiście JK z całą pewnością nie kupuje.Niezmierna chytrość polityczna Tuska and PR-owców z całą pewnością coś tak sprytnego wymyśliła. Co do kurczaków i cebuli - ktoś ze sztabu Kaczyńskiego pewnie już sprawdził ceny, ale mniejsza o to.

Luuudzie, nie chce się wierzyć, że ktoś mógłby się nabrać na debaty, czyli to właśnie austriackie gadanie. Mamy to przecież każdego dnia!
 O czym chce debatować Tusk, który podobno ma kolejny tajemniczy "projekt", ale za nic w świecie nie chce go ujawnić wyborcom?
Jak miałaby wyglądać taka debata? Miałby to być wyłacznie konkurs pokazywania dłuższego jęzora? Toś przerabiamy to na okrągło!
Mam wrażenie, że bonzowie partyjni mają nas za kosmicznych durniów. Nie dziwię się Kwaśniewskiemu, który ostatecznie nie jest głupkiem  (nawet z chorobą filipińską) i odmówił wprost poparcia SLD, który stanowczo przebił listę obiecanek Tuska, tylko ni cholery nie chce wyznać, jak sfinansuje obiecanki.

No, zmartwienie z gatunku tych "mirażowych", bo przecież nie wygra, ale ...niesmak pozostaje. Z lekką nutką dekadencji.
Ciekawe, kto to kupi.
Jednak innego pomysłu nie ma, PO po prostu musi tę listę pobożnych życzeń przebić, a to - w świetle dekalogu obietnic niespełnionych, wiszącego wciąż u mnie po prawej stronie, praktycznie nie jest możliwe.Nawet nie usiłuję zgadywać, co ci nieudacznicy wymyślą tym razem.
 Uważam że debaty są tylko frajdą dla "zaprzyjaźnionych telewizji", w których nawet najgłupsi, najbardziej zacietrzewieni pyskacze nie uwierzą przecież, że padną na stół mądre propozycje ze strony rządu, wygłoszone przez złotoustego premiera.

Z którym - wracając do początku - nie honor się "zadawać".

A już na zupełnym marginesie:
Fajna była wczorajsza rozmowa ( Polsat News) Madzi Sakowskiej z Anną Kalatą. Zawsze uważałam, że Madzia szczególnie madra nie jest, ale wczoraj dała szczególny popis: napisała sobie oto notatki, które miały sprowadzić wywiad  temat na manowce  godne najgłupszego tabloidu, czyli odchudzania, wizażu oraz plotek " tematy pokrewne". I w żaden sposób nie potrafiła zejść z tego, co sobie napisała, czy - bo ja wiem...- napisał jej ktoś równie mądry.

Nie jestem czcicielem p. Kalaty, ale zrobiła z Madzi sieczkę, podśmiewając się ewidentnie z tej nieporadności.
Ciekawe, kto wymyśla tego rodzaju "gwiazdy"...Na szczęście to nie ja płacę Madzi, jak Solorz chce...jego problem.   

Wspaniały byłby z Madzi moderator przy okazji debaty.

 

mona
O mnie mona

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (7)

Inne tematy w dziale Polityka