mona mona
172
BLOG

Sprawy sumienia, sprawy rozumu...

mona mona Polityka Obserwuj notkę 0

Oglądając, zresztą z przypadku, dzisiejszy poranny wywiad Tuska stojącego przed "Tuskobusem" , nie spodziewałam się oczywiście żadnych rewelacji. Po to wlecze za sobą te tabuny dziennikarzy, żeby....znamy, znamy!
Nagle padły słowa, że w sprawie Smoleńska Tusk ma czyste sumienie. Od początku do końca...

Wszyscy chyba natknęliśmy się na dowcipy wyczytane w zabawnych raportach policyjnych, przytaczanych przez prasę w bloku "michałki", gdzie delikwent zeznaje:
- Ta budka telefoniczna jechała na mnie z taką szybkością...itd.
Albo:
- Wiedziałem, wiedziałem, że ten stary z laską nie zdąży przejść przez pasy!

Podobno mózg eliminuje sytuacje stressowe, żeby człowiek, a już zwłaszcza "sprawca" mógł jakoś funkcjonować, żeby nie skończył na gałęzi. Więc nawet nie rozwodzę się nad "skomplikowanym sposobem" myślenia Tuska, bo temat jest wyczerpany do samej stępki. Ale jednak pomyślałam( bo bez myślenia także nie da się żyć), że - jeśli Polacy mu wybaczą wybierając PO, to na kolejne cztery lata, Tusk będzie miał Smoleńsk - a myślę tu o sumieniu - z głowy. J a k oś  będzie musiał rządzić, dłużej się nie da robić cyrku z tego rządzenia. A sytuacja jest paskudna, więc facet będzie miał o czym myśleć, rozpaczliwie odsuwając od siebie smoleński koszmar.

Ale to też się kiedyś skończy.

Tu wrzutka, pozornie nie na temat: zdarzyło mi się pisać, czemu - rozumiejąc dramaty kobiet chorych, zgwałconych, etc - jakoś nie mogę sie przekonać do aborcji na życzenie. Najmniej mi chodzi o problem: czy to już człowiek, czy jeszcze nieczujący zespół komórek. Najbardziej - o to, że kobieta została zaprojektowana do rodzenia. Zrobi, co musi, ale przychodzi czas ( nawet po wielu latach), że  c a ł a  jest jednym wielkim wyrzutem sumienia, przychodzą nieprzespane noce, a gwałt na organiźmie, na własnych genach, odzywa się rozpaczą. Słyszy to tylko konfesjonał lub - rzadko - kozetka u psychoanalityka.

Nie ma ucieczki.
Szef rządu, tolerujący zachowania zarówno przed, jak po Smoleńku, ktoś, kogo wrobiono w śledztwo Anodiny, musiałby być do końca głupcem, wciąż  nie mając wątpliwości. Zbyt wielu ludzi zginęło, bo ten rząd za wszelką cenę chciał dokopać Prezydentowi. Niektórzy twierdzą, że osobisty mózgojad Tuska już zdechł z głodu, ale...mam niejakie wątpliwości - ten obrotny język sam z siebie nie gada.
Tylko że to są  zaledwie  n i e j a k i e  wątpliwości.

Pytałam kiedyś w notce: po co Tuskowi był ten idiotyczny wyścig z JK na Siewiernyj, na który - jak mówi - nie miał wpływu. Ktoś w "Rzepie" skomentował to notką o kibitce, porywającej nieszczęsnego, bezwolnego premiera..
.Ale łacno można domniemywać: ten wyścig "kibitką"  był właśnie po to, żeby Tusk czym prędzej wyraził zgodę na oddanie śledztwa, zanim się połapie, że powinien jednak zasięgnąć opinii. Wołodia niby wiedział, że nawet, gdyby ich zasięgnął - atmosfera w Polsce jest taka, że nikt nie powiedziałby tego, czego premier nie chciałby usłyszeć. Ale ryzyko jednak było, "kibitka" rozwiązywała problem.  Na wszelki wypadek - był jeszcze namiot, do którego kazano JK przyjść w celu odebrania kondolencji...Obaj premierzy wiedzieli świetnie, że JK podziękuje (odmownie) za okazaną łaskę, ale coś mi się zdaje, że Putin wiedział to LEPIEJ - nie dał szans na pogadania Polakom. Wolał nie spuszczać oka z Tuska.
No, cóż -Tusk chciał mieć sukces, a Putin świetnie o tym wiedział.

Czasami żal mi Tuska, nawiązując do absolutnie pewnych koszmarów, które muszą przyjść. Choć na codzień wolę go nie ogladać bez "wyższej konieczności".

Prezydent Lech Kaczyński podobno uważał, że Tusk osobiście, jako człowiek - jest uczciwy. To chęć władzy robi z niego "sympatycznego oszołoma".

Ale po co mi premier, który nie rozumie podstawowych rzeczy, daje się "wkręcać" w kolejne afery ( poczawszy od stoczni i Kataru, przez "Mira, Rycha, Zbycha" ,aż po Putina? I trzęsie portkami przed byle kim, za wszelką cenę trzymając się stołka, choć świetnie wie, że rządzić nie potrafi?

Na deser:

Wysłuchałam też ( w "Grafitti") Sławka Nowaka, który oznajmił mi, że "oni" mają Buzka, Lewandowskiego, etc.
Tego - za pozwoleniem - barana - zapraszają chyba jako trefnisia: w  wyliczance p.t. "kto za Sławkiem stoi"  brakowało tylko "zaprzyjaźnionych telewizji".

Mnie się jakoś wydaje, że to ja mam w PE Buzka et consortes. Albo - że ma ich Polska.
A tu - proszę, należą do Sławka Nowaka...


 


 

mona
O mnie mona

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka