Chyba po raz pierwszy brak mi słów - nie wiem, jak "ugryźć" sprawę. Kto robi z nas durniów? Bo dlaczego to robi - nie trudno skonkludować.
Oto pojawia się w moim telewizorze kobitka, która truje przez pół godziny na temat nieszczęsnego dzieciaka z Sosnowca. Latam z różnymi ustrojstwami do sprzątania - ona gada, ja słucham jednym uchem, konkludując, że referentka robi mnie w konia, sama dosiadając Pegaza, źródło natchnienia poetyckiego, aby długo truć - o niczym! Słucham - i uszom nie wierzę - coś o czadzie, piecach, trumienkach...
Zanim na hasło "Madzia" zaczęłam wyłączać telewizory, już chyba nawet moje psy zdążyły poinformować się, co było przyczyną śmierci dziecka.
W dodatku kobitka nie chce odpowiedzieć na żadne pytanie - więc po co ten cyrk?
Robię "myk" po kawałek rozumu do głowy - i już wiem: oczywiście sekcje! Sekcje ofiar smoleńskich!
W poniedziałek ekshumowano ciało Przemysława Gosiewskiego. Znaleziono, co znaleziono, Kopaczowa w ewidentnej czarnej...już się nie wyrażę, ale znacznie ważniejsza od Kopaczowej jest paskudna wiadomość o sprofanowaniu zwłok.
I oto ścierwojadom podrzuca się temat, na który oczywiście a łapczywie rzucają się hurtem, walcząc o każdy ochłap. Morozowski robi show, i tak dalej.
Morozowskiemu za to płacą, nigdy nawet nie udawał czegoś w rodzaju dziennikarza, bo to określenie z natury rzeczy zawiera w sobie pojęcie obiektywizmu. Ale podobno nie płacą tym wszystkim, którzy na ochotnika latają do jego studia? Więc po polecieli się tam produkować? Nie zrobili tego "myku" po ociupinę rozumu, czy - przeciwnie - doskonale wiedzieli, co jest grane?
Przecież nikt normalny nie uwierzy, że jakoś szczególnie obchodzi ich to dziecko, a nawet jego rodzice.
Ścierwojadów jakby przybyło...
Tabloidy - wiadomo, ale cała reszta "porządnych" pism omija dalekim łukiem sprawę sekcji. No, pisze to, co już koniecznie musi - i tyle.
Nie jestem żądna makabrycznych szczegółów, wystarczy mi aż nadto tego, co mi zapodano.
Jednak obowiązkiem wolnej prasy jest wyraźne odniesienie się do tego, że potraktowano współobywateli ( już nawet daruję sobie wielkie słowa o elicie). Polaków, ofiary - jak worki na śmieci, pakując je w kolejne worki i zakazując sekcji.
Tylko wtedy trzeba byłoby napisać o tych, którzy byli na miejscu, o tych, którzy w i e d z i e l i, a także o tych, którzy na kolanach przyjęli rozkazy obcego państwa - i nie otworzyli trumien.
Wstyd i ból sięgnął zenitu, a państwo, które - według jego złotoustych przedstawicieli - "sprawdziło się" - sięgnęło bruku.
397
BLOG


Komentarze
Pokaż komentarze (2)