Panie Prezesie!
Dobrze byłoby, żeby poza - podziękowaniami - czasem posłuchał Pan głosu blogerów.
Nie wiem, dlaczego nikt Panu tego jeszcze nie napisał, ale uważam, że wczorajsze wystąpienie było najzwyczajniej niepotrzebne.
.
Tusk zastosował starą sztuczkę, zwaną złośliwie "kopaniem w klatkę małpy", ale tym razem przedobrzył: wszystkie swoje winy, poczynając od tego, co - w przekonaniu znacznej części społeczeństwa - jest zwykłą zdradą stanu, w myśl artykułu 128 kk, w sposób ordynarny przerzucił na Pana. Zrobił to z pełną, choć głupią, powiedziałbym - ropaczliwą premedytacją.
Przecież nie może mieć cienia nadziei, że ktoś w Polsce nie ma świadomości o jego poczynaniach, związanych ze śledztwem, oddanym bez reszty Putinowi, zregnowaniu z pomocy międzynarodowej, czy choćby pominięciu milczeniem propozycji Miedwiediewa o wspólnym, polsko - rosyjskim działaniu. Tusk wygłosił, co wygłosił z czystej nienawiści, ale także po to, żeby Pana sprowokować.
Klakierzy sejmowi bili gorące brawa - ale z tego żyją. To też znamy: kto pierwszy przestał klaskać "Słoneczku Narodów" w ekspresowym tempie mógł się przejechać kibitką w celu "zapolownia na sobole". Klientela "Słońca Peru" może łacno stracić tę ładną tabliczkę z nazwiskiem w w Sejmie. To jest sprawa ich egzystencji, ale...czy na pewno honoru?
Odpadł argument korzyści za smoleńkie kłamstwo. W Kaliningradzie podziękowano właśne Tuskowi rakietami.
Natomiast można sobie wyobrazić ich, klakierów, zaskoczenie; to już był szczyt bezczelności. Oczywiście niektórych "Cendebałów" z pewnością zachwyciła ta sztuczka, ale jednak nie sądzę, żeby w PO byli sami bezmózgowcy. Oni musieli pomysleć, że "adres do cara" Tusk zastosował w praktyce od pierwszych uścisków Putinem.
Panie Prezesie, Tusk od dawna stracił wszelką zdolność honorową. Rozumiem, że nie może Pan posłać do niego lokaja z kijem, jak jest to zalecane w takich przypadkach, ale nie powinien Pan odpowiadać, przynajmniej osobiście. Należy poszukać kogoś, kto w ostatnich fotelach "grzeje ławę", jeśli koniecznie trzeba było ripostować. Człowiekowi dałby Pan szansę zaistnienia, a kłamcy - odpowiedź godną jego wartości. Nie chcę przez to naruszać godności ewentualnego kandydata do riposty, ale ludzie uczą się najlepiej w boju. Trudno, tak już jest.
Proszę pomyśleć: na takie "wyżyny" podłości najzwyczajniej Pana nie stać. Każdy z nas wyniósł z domu jakiś system wartości, którego nie da się "przeskoczyć". Tusk od dawna wie, że nie stać Pana na taki zabieg, jaki on zastosował. Nigdy się Pan na to nie zdobędzie, a "samą prawdę" kłamca ma głębokim poważaniu - on ją zna najlepiej, nie jest w stanie "odkręcić" spraw, choć podziękowano mu za ten "adres" paskudnym artykułem w rosyjskiej prasie. Albo go postraszyli, nie śmiem dociekać.
O tchórzostwie człowieka świadczy choćby ta sprawa: kiedy pysknął o tym Kurski, larum sięgało niebios. Kiedy "Niezawisimja" okrasiła znacznie bardziej wredny tekst urokliwym zdjęciem - to właśnie cisza "sięgała niebios".
Nie ma Pan szans w t a k i e j, jak wczorajsza, dyskusji. Tym człowiekiem powoduje rozpaczliwy strach, który każe mu chwytać się brzytwy.
On wie: "mane, tekel, fares" - tylko nie wie, z której strony padnie cios.
Niech mu Pan pozwoli się bać - do końca.I niech Pan go ukarze pogardliwym milczeniem.
239
BLOG


Komentarze
Pokaż komentarze (4)