mona mona
480
BLOG

Do Igora Janke - Kochany Panie Dyrektorze

mona mona Polityka Obserwuj notkę 26

http://wiadomosci.wp.pl/kat,1027139,title,Igor-Janke-Pan-Marszalek-kilka-razy-w-zyciu-podawal-mi-reke,wid,14574756,wiadomosc.html

Ukochany Panie Dyrektorze!
(Copyright by moja psiasiólka, która tak właśnie poradziła mężowi zatytułować pismo z wyjaśnieniem - dlaczego zawalił ważną, aczkolwiek ewidentnie "poświąteczną" robotę)
 
Nie powiem, żeby powyższe traktowanie ludzi sprawiało mi szczególną radość. Jednak Pan Marszałek bez wątpienia jest "politykiem szczególnej troski" - i mógłby Pan zwyczajnie nie obnosić tego po łamach,  "nie zauważyć".
Czyli - zabolało.

Ale jeśli się już stało, być może - stało się dobrze. Może Pan lepiej zrozumie ogłaszane na "salonie" protesty, bo meritum sprawy jednak jest jednak podobne, choć formy się różnią. Rzecz polega na lekceważeniu człowieka: Niesiołowski nie ma szacunku dla Pana, Pan - dla nas, jeśli pozwala Pan na to, żeby los naszych notek zależał od - pożal się, Boże - adminów, kierującej się własnymi sympatiami politycznymi, oraz tak zwanym "Bógwieczym".

Pan nas wyraźnie zlekceważył w ostatniej notce, której adresatami była brać blogerska. Osobiście zrozumiałam tę kwestię jako "nie było was - był las,  jeśli sobie stąd pójdziecie - na wasze miejsce przyjdą inni". A cóż innego to oznacza, niż odmowa podania ręki, choć sprawa dzieje się wirtualnie?

Przychodzą inni, owszem, jednak dziwię się, że Panu taki stan rzeczy odpowiada, bo "salon" naprawdę powoli zamienia się w "Onet".

Czy Pan sobie zadał trud, żeby kiedyś zajrzeć na blogi niemoderowane? Na ten stek wyzwisk pod nimi, dziejący się na zasadzie "hulaj, dusza?" Pana obraził Niesiołowski, nas obraża to, co dzieje się pod Pana znakiem firmowym, za przyzwoleniem Pańskich - jak mniemam -pracowników. Przynajmniej niektórych.

Nota bene - to  znana filozofia Kalego: "zły uczynek, jak ktoś Kalemu ukraść krowy, dobry - jeśli Kali komuś..."itd.
 
Sztandarowym przykładem jest choćby notka Jarosława Kaczyńskiego "Dziękuję za pamięć" i komentarze pod kreską. Oczywiście nie chodzi wyłącznie o JK, ale - jak zapodaję namolnie - przykład jest sztandarowy, a nosi znamię "wyrżnąć watahy".

Nie jest to wolna dyskusja, bo strefa wolnego słowa to rzecz, o której na "salonie" można powiedzieć "przeszłość". Aczkolwiek jestem z ZCJK - więcej tam nie weszłam,  żeby z rozpędu nie zajrzeć pod kreskę, gdzie człowiek dusi się z obrzydzenia.

Nie wszystkie notki są ważne. Sama piszę "od ręki", bez zastanowienia, pod wpływem emocji - i nie wkładam w to żadnego wysiłku intelektualnego. Od dawna nie mam aspiracji do SG, więc ani mnie rzecz ziębi, ani grzeje:  z niektórymi wstyd "wygrać" i wstyd "przegrać" w tym nieustannym dobijaniu się na  SG. I wstyd między niektórymi "wisieć".

Mnie to pikuś - nawisiałam się tam do upojenia. Dorobiłam się tu długiej do pasa "blogerskiej brody" i mam świadomość, że nie piszę dla gawiedzi, przybyłej z "Onetu". Od dawna ważne rzeczy omawia się na PW lub w poczcie prywatnej, więc my, "starzy", jakoś się odnajdujemy.

Dlaczego wciąż nie odchodzimy z kretesem? A przynajmniej - nie wszyscy, choć piszemy u konkurencji?  Bo tu mamy długoletnich przyjaciół, których szkoda zostawić. Z doświadczenia wiemy, że te "związki dusz" jednak się rozlatują. Wielu blogerów było zresztą akuszerami "salonu", tworzyło jego dawny dobry klimat, pracowało na sławę "salonu", więc - szkoda.

 Panu - nie?

Niemniej - już Pan wie, jak to smakuje. Wszak chodzi tylko o słowa? Bo Niesiołowski nie uszkodził Pana fizycznie.

Jeśli chodzi wyłącznie o przekaz werbalny - jesteśmy teraz po tej samej stronie. Ale chyba będzie nas tu mniej. My - kiedy "salon" zejdzie na przysłowiowe psy - możemy ewakuować się na bardziej przyjazne łączki. Mamy ten luksus.

Pozostaję ze współczuciem
                                                                                                                                                Mona

P.s. będę śledzić losy tej notki, wyjątkowo.

 

mona
O mnie mona

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (26)

Inne tematy w dziale Polityka