mona mona
440
BLOG

Umiera dziecko .

mona mona Polityka Obserwuj notkę 0


Kiedy w Sojuzie każdy już niemal temat był miną, na której reżyser mógł wylecieć daleko, tam, gdzie żyją sobole, dwa wątki były bezpieczne: dziecko i pies. Najlepiej, żeby opowieść była "duszieszczypatielnaja".

Odtąd starannie unikam takiej łatwizny. Ale dziś mnie "wzięło".  


Umarło malutkie dziecko. Umarło, bo szpital, powołany do leczenia, zrobił wszystko, żeby nie leczyć tego bardzo chorego maluszka - wszystko, łącznie z wezwaniem policji. Dlaczego usiłowano wysłać dzieciaczka bodaj do Bozi?
 
Raz - wszystko może się zdarzyć: lekarz głupi,  bez serca, lub poczucia obowiązku. Ale tego dziecka nie chciano przyjąć trzy razy!

Kiedy słyszę tego kieszonkowego dyktatorka, któremu wśród ryżych kudełków prześwituje  chyba siano z mózgu, nie czuję już złości. Czuję  tylko pogardę. Bo znowu, wciąż, bez końca powtarza się refrenik "Jarosław Kaczyński, Jarosław Kaczyński..  Jarosław Kaczyński ." - we wszystkich możliwych  konfiguracjach.


To nie Jarosław Kaczyński spieprzył służbę zdrowia. Już niemal nie pamiętam czasów, kiedy "zwyciężyliśmy", otrzymując wolność "wolnego najmity": "spaliła ci się, człeku, chałupa? Jesteś wolny, możesz usiąść na pogorzelisku, niczym Hiob na kupie gnoju i wyznawać wzniosłe credo, możesz także kląć, możesz w końcu iść, gdzie oczy poniosą. Jesteś wolny".

Dokladnie tak usiłowano załatwić zrozpaczonych rodziców.

Na każde pytanie w tej i podobnych sprawach pada idiotyczna odpowiedź sławetnego, kupionego za ten ministerialny ochłap ministra - na przykład o kontraktach, które ktoś głupio zawarł. I zawsze jest winien Kaczyński, bo śmie mówić jasno: tak dłużej nie można.

I dlatego umierają dzieci? Nie rozumiem: zawierał je, te kontrakty, Jarosław Kaczyński? Jakoś nie słyszałam!

Bliżej chyba do Beaty Sawickiej. Mam te taśmy na pulpicie, zaglądam do nich często - i wciąż intryguje mnie pytanie, kim byli pozostali macherzy, na przykład "frontmenka" z tej wymienionej przes Sawicką trójcy? CBA starannie ukryła tą wiadomość.

 Sawicka siedzi, a "plan Sawickiej" realizuje się w całej krasie. Rozejrzyjcie się po swojej okolicy, popytajcie sąsiadów, jesli sami nie jesteście pracownikami szpitala - albo jego pacjentami.

Mam nadzieję, że kogoś wreszcie poniesie. Może samego Tomasza Kaczmarka,  może Mariusza Kamińskiego, którego proces ma się jednak odbyć, choć prokuratura umorzyła...no, itd - szkoda klawiatury. A może wreszcie sama Sawicką, którą wsadzili, choć głupia naiwność tego pazernego stworzenia sprawiła, że zachowała nazwisko "frontmenki" i wspólniczki  dla siebie.

Swoją szosą - strasznie mnie nurtuje pytanie: co babie obiecali? Bo za darmo Sawicka nie zrobi nic.

Nie wiem, na ile i w jakiej sytuacji agenci, nawet byli, mogą wykrztusić to nazwisko, ale...kiedyś padnie.

Dolary przeciw orzechom - Sawicka też  kiedyś otworzy buzię.

Co do mnie - mam pewne podejrzenia ( z mocnym akcentem na "pewne") ale ponieważ większość z nas ma takie same, szkoda wymyślać zgadywanki. 

Tusk wpada we własne sidła: znów spróbował kopać w klatkę.

 A efekt?

Zapomniał o roli "ludzkiego paniska".  Może źle słyszałam, ale nie padło nawet słowo o zmarłym dziecku, o samej, w końcu paskudnej sprawie. Żaden - ani Tusk, ani Arłukowicz nie złożyli kondolencji rodzicom, nie przeprosili, choć to ich rząd "zawarł kontrakty", niech je szlag trafi. Razem z tym, który wymyślił taką ksywkę na przekręty w służbie zdrowia.

Skończyło się wyłącznie na kopaniu w tę klatkę.

W tym miejscu powinnam napisać "wstyd".

Ale ten rząd nie zna takiego pojęcia.



 

 

mona
O mnie mona

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka