Teksty pojawiające się na "salonie" zaczynają przekraczać granice łajdactwa.
Zastanawiam się, kim jest autor, a może raczej - kim BYŁ, że waży się na to właśnie ewidentne łajdactwo. Jest zainteresowany osobiście? Po której stronie? Skąd czerpie wiedzę, o której pisze?
Oto mamy łajdactwo w czystej postaci: przewleczona przez więzienia i ośrodki internowania Eska napisała jedno zdanie. Dokładnie - jedno. Resztę opowiedziała pieśń.
A jak odezwały się "nożyce"? Ile trzeba nienawiści, żeby użyć słów o kibolstwie w odniesieniu do tych kilku słów , które trudno nawet nazwać tekstem? Ile trzeba tej nienawiści, żeby niemal otwartym tekstem twierdzić, że to Eska wydała wojnę, spokojnemu, sytemu narodowi, żyjącemu we wzajemnym szacunku i dobrobycie?
"Wszyscy wiedzą o ówczesnym dzieleniu się opozycji na radykalną – dążącą do konfrontacji z władzą – i tą konfrontującą się nie cudzą krwią, lecz rozsądkiem i odpowiedzialnością za kraj i ludzi."
Brzydzi mnie do imentu ten tekst, ale jesli już się ukazał - czytajmy dalej:
"Gdy z rzadka dzielę się niepopularną, zbyt łatwo wypieraną z powszechnej świadomości cząstkową prawdą o narodowej tragedii, wcale niemało osób bez zdziwienia przyjmuje fakt, że jednym z celów strajkujących było wrobienie władzy w przelanie krwi."
Celowo nie używam słowa "podłość": używam słowa "łajdactwo", ponieważ to już zostało przećwiczone w tragedii smoleńskiej.
Wiadomo - nie zadziałało. "Wybiórcza" wprawdzie "uwierzyła", że w szaleńczym, samobójczym locie do ziemi załoga, na polecenie pijanego generała Błasika, zabiła zarówno siebie, jak pasażerów TU154M. - ale to przecież nie ma znaczenia. Po to Nerwice karmią tę Gazetę, żeby im serwowała takie właśnie sensacje.
Z tekstu Nerwicy nie potrzeba subtelnie wyławiać słów.
Oto historia się powtarza: górnicy - samobójcy ustawiają się niemal rządkiem właśnie po to, żeby później swoimi martwymi ciałami wrobić nieszczęsną władzę w przelanie krwi. Władzę miłościwą, kochającą pokój, w imieniu tej miłości i pokoju ogłaszającą wojnę domową.
Mało tego: pragną, żeby tych ofiar było więcej i więcej, dlatego nie wypuszczają z kopalni przerażonych "prawie dzieci
( brakuje tylko "jasnowłosych cherubinków"), choć matki proszą... Dziwne, że w tekst wplątuje się nieopatrzne słowo "łamistrajki". Przypadek?
Czy Nerwica spytał o uczucia Eski, którą - oderwaną od maleńkiego dziecka, na "otwarcie" wpakowano do sosnowieckiego więzienia, z powybijanymi szybami w oknach i karaluchami spadającymi z sufitu do misek z "bałangą"? Czy ktoś spytał o uczucia dziecka Eski, oderwanego od matki?
To nie górnicy z "Wujka" wydali wojnę narodowi. Ich postawiono na linii frontu - a stamtąd się nie ucieka na stronę wroga.
Dla porządku, dla niezorientowanych - jest mnóstwo miejsc, gdzie można było się schronić, jeśli strach był nie do opanowania. Nie widziałam na żadnym zdjęciu "oddziałów NKWD" z bronią, gotowych strzelać do łamistrajków.
Już zupełnie niezależnie od faktu, że rodziny przynosiły posiłki, wchodziły i wychodziły swobodnie - i nikt nikogo nie pilnował - w związku z czym ci, co mieli inne plany, mogli spokojnie opuścić teren kopalni.
Nie wiem i nie chcę wiedzieć, kto wchodzi na salon z takimi tekstami. To powinno byc sprawą administracji - i nie chodzi tu wyłącznie o Eskę. Chodzi o to, że "wraca nowe", w postaci zła, które - zdawałoby się - zostało wyeliminowane.
Dopóki się nie osądzi winnych - takie będą skutki.
644
BLOG


Komentarze
Pokaż komentarze (42)