mona mona
420
BLOG

Notka w kolorze żółtym

mona mona Polityka Obserwuj notkę 25


Wczoraj, zupełnym przypadkiem, trafiłam na blog Minu. Tam zobaczyłam propozycję, żeby blogi komentatorów pisowskich, oznakowac kolorem. Najlepiej żóltym. O opasce z odpowiednikiem Gwiazdy Dawida nie było nic, ale można się spodziewać, że jeszcze będzie. Podejrzewam, że zaproponują Orła,  ze złamanym skrzydłem, bo jakże inaczej - "nacjonalistom"?


Od wielu lat pisuję na "salonie". Na ogół było tu bardzo gorąco,  jednak  - noblesse oblige - czuliśmy, że to jest salon, do którego nas zaproszono. Tak zwane matołki zdarzały się rzadko, udzielając się znacznie chętniej na osławionym " Onecie".  Najbardziej ostre komentarze były podbudowane merytorycznie, a wtręty nielicznych paskud, celowo rozbijajacych dyskusję - zagłuszne hasłem "nie karmić trolla" !!!
 
Igor Janke dał nam poletko do uprawy, ale portal tworzyliśmy my, blogerzy. Bez nas nie mógłby zaistnieć. I dlatego część z nas tu została.

Był to czas dyskusji żywiołowych, nierzadko złośliwych, ale - z zachowaniem kultury. Ludzie przekonywali do swoich racji, niemal nie używając zagrywek rodem z pogardzanego "Onetu", choć mieliśmy wtedy nieustającą kampanię wyborczą, zwaną słusznie "gorączką". Ale nawet w tej atmosferze "salon" pozostawał "salonem".

Może się uśmiejecie, ale jedną z moich ulubionych blogerek była...RK-K , osoba o poglądach krańcowo odmienych, ale czytywało się te notki ze względu na niezwykłą urodę słowa. Autorka była - zupełnie serio - traktowana jako dama, a dyskusja zazwyczaj  interesująca ( nawet jeśli złośliwa) - bez skrajnych wycieczek osobistych.
 
Były to czasy...


Niestety, wypadło mi pozostawić gorące "salonowe" życie na długo. A kiedy wróciłam - byli tu już zupełnie inni blogerzy. Niemal wszyscy "starzy" odeszli na inne portale. Teraz na wielu innych blogach słowo "pisowski" brzmi tak, jak kiedyś brzmiało "żydowski" - czyli  " brud, wszy, tyfus".


Słowo "pisowski" nie jest już zwykłym słowem, jest inwektywą. Tu, w miejscu, które kiedyś było prawdziwym salonem, gdzie pisał  "Ryba" i wielu innych, porządnych ludzi.


A z ust premiera tego państwa, uśmiechającego się dobrotliwie z ekranu, dziesięć razy dziennie słyszę, że mam z tymi ludźmi usiąść przy stole, ponieważ mamy tylko siebie...

Po powrocie ze zdumieniem czytałam dziwne komentarze, wskazujące jasno na to, że - metodą "trolla" - komentujący  niczego nie czyta, zostawia "coś brzydkiego", lecąc na kolejny - i kolejny blog, żeby zostawić to samo.
 
Z takim samym zdumieniem zobaczyłam cenzurę: "zakrywanie" notek. Najpierw pomyślałam, że admin wie, co robi: oczywiście nikt już nie wierzy w anonimowość w sieci, jednak najprostsza droga do odpowiedzialności jest drogą do "derekcji".
Ale kiedyś trafiła mi się notka, w której były niemal wyłącznie "zakryte" komenty - i wtedy wyłączyłam filtr.

Nic tam nie było: zwykłe komentarze, w każdym razie nie bardziej "gorszące" od innych. Powiedzmy - znacznie mniej gorszące, niż te, które przeczytałam pod innymi blogami, w których ewidentnie ubliżano autorom notek.
Pozostało jedno - nie psuć sobie nerwów, czytając blogi  ich autorów.

Nie zakryto autora, który twierdzi, że  "Katyń był wynikiem wojny", nie zakrywa się autorów, czy komentatorów propagujących komunizm, gloryfikujących stan wojenny.  Czarci harcują pod blogami dziennikarzy, goszczących od niedawna na "salonie".

Bezkarnie przechodzi ubliżanie "esce", której niemalże przypisuje się winę za śmierć górników z "Wujka".

Nawet nie pytam, co się stało z "salonem", bo przecież wiem: liczy się klikalność.






 

 
 

mona
O mnie mona

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (25)

Inne tematy w dziale Polityka