Nie oglądam programu Olejnik. Jest to kobieta głupia, pełna nienawiści - i z tej nienawiści czerpiąca pełnym czerpakiem. Nie ma tam nic do oglądania, poza zwykłym jazgotem.
Jednak wczoraj wpisało mi się u Terlikowskiego, że nie powinien tam w ogóle chodzić, a już zwłaszcza w sytuacji, kiedy przyjmują go w antykamerach, co pokazało wrzucone przez Monetę zdjęcie.
Po czym zrobiło mi się głupio: programu nie widziałam, ale nie omieszkam się mądrzyć. Zaindagowałam więc domowego Dyrektora Pilota, który skacze z programu na program, warcząc na telewizor - ale nie mogąc się powstrzymać. Powiedział to samo: Terlikowski powinien po prostu wyjść, po pierwszych słowach "tego starego sodomity". Basta.
Nie było wyjścia - z lekkim obrzydzeniem odtworzyłam tę "Kropkę".
W przeciwieństwie do Janiny Jankowskiej wciąż uważam, że Terlikowski nie powinien tam pójść, ale sprawa ma jeszcze inny kontekst: mam żelazną pewność, że cały entourage, cała sceneria zostały starannie wyreżyserowane.
Nie zostało wyjaśnione, czy Terlikowski był zapraszany z takim samym zapałem, jak Krzemiński, który nie omieszkał tego faktu wypunktować, w kontekście rozmówcy, z którym podobno spotkać się nie miał życzenia.
Nie zostało wyjaśnione, dlaczego Terlikowski pozwolił swoją osobą wycierać telewizyjne korytarze: przecież widział, gdzie go "goszczono" - i mógł się domyślać, w jakim celu to zrobiono. Nie zorientował się, że go robią w Karolka? Nawet wtedy, kiedy Krzemiński powiedział wprost, że nie nie chciał mieć go za rozmówcę?
Ale już napewno wiedział - kiedy "czystym przypadkiem" wlazł na niego Owsiak, co dało okazję do upokorzenia Terlikowskiego w następnej "produkcji".
Ta cała sprawa jest jednym wielkim świństwem, którym powinna zająć się Rada Etyki Mediów. Trudno mieć wysokie mniemanie o Olejnik i całym tym "walterowskim" bałaganie, ale tym razem wszelkie granice zostały przekroczone.
Czy Terlikowski to starcie wygrał?
Oczywiście tak, to jednak jest zupełnie inny pułap dyskusji: dwoje nienawistników nie może w sposób merytoryczny przedstawić swoich racji. Muszą się posiłkować, albo przynajmniej usiłować - tą właśnie bezsilną nienawiścią. A to nie daje żadnych szans, poza zabawą dla gawiedzi.
Jednak nie o to chodziło: cały ten deal został pomyślany wyłącznie w celu upokorzenia Terlikowskiego i "dania okazji" Owsiakowi, aby zrobić z niego cel.
I ta właśnie premedytacja, zrobiona na sposób iście ubolski, powinna zostać zapamiętana, jeśli już nie ukarana.
A Terlikowskiego wciąż mi nie jest żal: ma to, na co sobie pozwolił. Nie musi koniecznie głosić swoich poglądów na każdym śmietniku, ma wystarczające możliwości w wielu innych miejscach.


Komentarze
Pokaż komentarze (19)