Jak był uprzejmy zeznać człowiek, zwany ostatnio Lizem, mianowicie - " Ludzie nie są tak głupi jak nam się wydaje, są znacznie głupsi" - telewizje ochoczo w to uwierzyły.
Nie wiem, może to przypadek, może to jest bardzo stara reklama, może mnie się "wszystko kojarzy z..." - w każdym razie lata mi w telewizorze jakaś reklama sieci komórkowych, gdzie facet na ekraniku wpisuje słowo "Grodzka". Obrazek znika szybko, nie mogę zobaczyć, co jeszcze tam napisano i w kraju normalnym nigdy by mi nie przyszło do głowy, że to jakaś zakazana reklama "podprogowa".
No, ale mnie się kojarzy. Od czasu, kiedy w ostatniej chwili, tuż przed wyjściem z domu, ten sam telewizor apelował do mnie, żebym koniecznie poszła "zmienić swój kraj" - podczas ciszy wyborczej. Telewizor mnie wtedy nie zdeprawował, ale lemingoza poleciała ten kraj "zmieniać" - i wyszło, jak wyszło.
Zachodzi też jakieś dziwne, poranne zjawisko: co rusz słyszę komentarze dotyczące zablokowanej kasy unijnej, tyle że zamrożone miliardy dziwnym sposobem zamieniają się w złotówki, choć kwota się nie zmienia. Nie pojęłam, choć słyszałam jednym uchem, ale po którejś kolejnej "pomyłce" mąż mnie zaindagował: czy słyszę to samo, co on? Stanęłam w biegu, posłuchałam - ależ tak, mowa o złotóweczkach! I natychmiast przestałam się martwić.
Mąż nie przestał - chłopy to są takie "pieniężne"...Tylko by kasę liczyli!
Nie wiem, czy popołudniową porą już sobie państwo telewizorstwo sprawę wyjaśnili, bo po nieudanym biegu Justysi obraziłam się - i wyłączyłam to badziewie.
I tak potężne miliardy wychodzą na drobiażdżek - bo ileż to może być w budżecie kraju...Te parę złotych więcej, czy mniej...
Nie warto przwoływać Gebbelsa, ale coś w tym jest: kłamstwo powtórzone sto razy...itd.
A w ogóle zabawna jest ta dziwna forma przekonywania komisarza Hahna, tak samo jak zdumiewający jest tegoż Hahna komentarz:
"Zgodziliśmy się, że gdy tylko otrzygmamy wyjaśnienia, wstrzymanie środków zostanie zniesione. Dla nas to rutynowe działanie - powiedział Hahn."
Czyli nasze ekselencje urządziły sobie wycieczkę do Brukseli z zamiarem...no, nie wiem...obsobaczenia Hahna za ciężką krzywdę i niesprawiedliwość, wyrządzoną Polsce? Przecież z cytatu wynika, że NIC mu nie wyjaśnili, nie dostarczyli stosownych dokumentów - bo te przemawiają najlepiej.
Wciąż słyszę, że to Polska, ku wiecznej chwale, sama odkryła przekręt oraz zameldowała o nim Brukseli, ale...firmy, które stworzyły kanciarski "kartel" najspokojniej wciąż budują drogi. "Bo nie ma wyroku sądowego."
Co mianowicie ma z tym gipsem począć Unia?
Dała kasę, która przepadła w "czarnej dziurze" - a sprawcy są gotowi na następny skok, na następną unijną kasę. Wszak nie udowodniono im winy!
Ekselencje w Brukseli są sobą radośnie zachwycone, ale komisarz Hahn - jakby trochę mniej.
http://www.tvn24.pl/wideo/z-anteny/droga-do-brukseli,692632.html?playlist_id=14377
http://www.tvn24.pl/wideo/z-anteny/droga-do-brukseli,692632.html
Podejrzewam, że wszystko zależy od tego, kto dał, kto wziął - i ile wziął. A sądy? "Sądy są nasze" - jak zwykł mawiać towarzysz Lenin. No i mielą wolno, w zależności od potrzeby.
Co myślę osobiście? Myślę, że nasz prześliczny premier naprawdę sądził, iż da się sprawę "załatwić" metodą "na Lewandowskiego": ktoś komuś na ucho, ktoś kogoś naciśnie" i choćby da nadzieję, że uda się sprawy przynajmniej nie nagłaśniać. Pracownicy mendialni zrobią resztę, czyli "cud w Kanie Galilejskiej", tylko działający wprost przeciwnie: stracone milardy euro zamienią się w nic nie znaczące kwoty w złotówkach - i gra muzyka.
Wszak ludzie są znacznie głupsi, niż "ONI" myślą !!!
Myślę tak, bo nauczyłam się premierowi nie wierzyć już nie za grosz, ale za marną kopiejkę: z im bardziej marsową miną opowiada, że nie będzie jeździł w tej sprawie po proźbie, tym bardziej jestem pewna, że telefony w Brukseli grzały się na całego. Do wszystkich Tuskowych nieszczęść jeszcze tego brakowało, kiedy stołki się chwieją!
Niestety, najgłupszy unijny urzędnik nie da się "obejść" i przemilczeć sprawy utopionych w przekręcie pieniędzy. Pieniądze mają do siebie to, że lubią być szanowane - a przecież ktoś o nich wcześniej zadecydował, ktoś - nawet personalnie wysłał je kliknięciem na jakieś konto.
Każda okazja jest dobra do zawziętej walki o kasę i nawet brukselskie przemilczanie może równać się posądzeniu o nieczystość działań. Bez względu na to, ile tych "nieczystości" Komisja ma na garbie - to żadne usprawiedliwienie, że "nie tylko my". Nas obchodzimy my!
Chyba "na huki" się tego nie załatwi...Trzeba będzie sprawę wyjaśnić. Ciekawe, co nam zaserwują telewizje, kiedy słowo stanie się ciałem - i ruszy proces.
Jeśli ruszy, bo istnieje jeszcze cos takiego, jak przedawnienie.


Komentarze
Pokaż komentarze