0 obserwujących
2 notki
9719 odsłon
3498 odsłon

Woodstock abstynentów, czyli Monarowisko 2011

Wykop Skomentuj1

W każdym z obozowisk można było spotkać intrygujący widok - co jakiś czas cała społeczność zbiera się w kółku i rozmawia na jakiś temat.

- Spotykamy się na tzw. społecznościach, by podzielić się z innymi tym, co czujemy. Zwracamy sobie nawzajem uwagę na to, co nam się nie podoba. Gdy czujemy się źle, lub mamy jakiś problem, otrzymujemy wsparcie i rady od reszty społeczności. Gdy zaczynamy coś wywijać, jesteśmy przez nią stawiani do pionu - wyjaśnia Krzysiek z Warszawy, który pełni w swojej społeczności rolę szefa kuchni.

Podczas dyskusji "MONAR jutro i dziś" o metodach leczenia w monarowskich ośrodkach rozmawiali w tzw. "zielonym namiocie" najpierw przedstawiciele kadr, a następnie Zarząd Główny z pacjentami - przedstawicielami społeczności terapeutycznych.

Na co dzień pacjenci sami organizują sobie czas i pracują w ośrodku. Członkowie społeczności obejmują kolejne funkcje i będąc w Zarządzie są współodpowiedzialni za plan każdego dnia oraz jego realizację. Kierownik pracy rozpisuje zadania i pilnuje, by zostały wykonane, szef kuchni zapewnia posiłki, kulturalno-oświatowy zajmuje się działaniami integracyjnymi i wyjazdami, prezes prowadzi zebrania zarządu i społeczności. Ośrodek stwarza warunki do „trenowania” prawdziwego życia.

Społeczność jest odpowiednikiem społeczeństwa, funkcje odpowiadają rolom społecznym a zadania, jakie poprzez głosowanie społeczność przydziela swoim członkom za ich zaniedbania i przewinienia są odpowiednikiem prawdziwych konsekwencji, jakie ponosi się za błędy w życiu. Dzięki takiej organizacji życia osoba uzależniona może w bezpiecznych warunkach nauczyć się funkcjonować na trzeźwo.

Zarówno terapeuci, jak i doświadczeni pacjenci wyjaśniali, że społeczność udzielająca na bieżąco tzw. informacji zwrotnych stanowi lustro, w którym każdy z pacjentów może się przejrzeć. Poznając swoje mocne strony i deficyty odzyskuje się samoświadomość - jeden z podstawowych elementów zdrowienia - i uczy się akceptować samego siebie. Dzięki informacjom pacjent dowiaduje się, nad zmianą jakich nawyków w zachowaniu i myśleniu powinien pracować.

Na przykład niektórzy więcej wysiłku muszą włożyć, by nauczyć się na nowo bliskości z ludźmi, inni pracują nad wyrażaniem złości, czy po prostu uczciwością. Jedni pracują nad agresją, inni nad uległością. Paleta problemów jest tak różnorodna, jak różnorodna jest ludzka osobowość. - Podczas terapii uczymy się wszystkiego tego, przed czym uciekaliśmy biorąc narkotyki - podsumowuje przedstawiciel jednego z ośrodków.

Parlament pacjentów

Koordynatorem przygotowań Monarowiska był od lat związany ze Stowarzyszeniem Jerzy Leżdziej, ale prawdziwymi organizatorami byli członkowie Parlamentu Monarowskiego - organizacji pacjentów reaktywowanej niespełna rok temu.

- Najwięcej trudności sprawiała mi komunikacja z ludźmi, wymaganie od innych i pilnowanie, by wielka odpowiedzialność, jaka spoczywała na naszych rękach nie była spychana. Było ciężko, momentami bardzo ciężko, ale czułem wielką satysfakcję, gdy na uroczystości zakończenia imprezy wszyscy się cieszyli i bili brawo, to było na prawdę super - powiedział prezes Parlamentu, Michał leczący się w Rożnowicach 34 - w ośrodku pod Poznaniem, w którym w 2013 r. ma odbyć się kolejne Monarowisko.

Konrad

Wykop Skomentuj1
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale