Prezydent Rzeczypospolitej, Lech Kaczyński, zaskoczył nas dzisiaj, wygłaszając orędzie w telewizji. Zakomunikował w nim, iż zwróci się do Senatu o zgodę na rozpisanie referendum w sprawie prywatyzacji szpitali w Polsce.
Krótko zatem - nie wydaje mi się, żeby głowa państwa powinna w tej sprawie sięgać aż do takich narzędzi, jak orędzie do narodu. Ale to kwestia uznania Lecha Kaczyńskiego - jeżeli ma ochotę, może występować w telewizji równie często, jak Hugo Chavez. Polacy dzierżą w swoich rękach piloty do telewizorów i zawsze mogą zmienić kanał.
Druga sprawa - czy w sprawie szpitali należy rozpisywać referendum? Nie, bo to nie ma najmniejszego sensu. Samo sformułowanie pytań do referendum byłoby bardzo trudne, rzetelne poinformowanie obywateli o celach głosowania i opcjach do wyboru graniczyłoby z niemożliwością, a uniknięcie zwykłej zadymy politycznej połączonej z wzajemnym obrzucaniem się błotem przez PO i PiS jest zwyczajnie niewykonalne.
Na koniec - jak bym zagłosował, gdyby do referendum jednak doszło? Na "tak", podkreślone trzykrotnie. Służbę zdrowia w Polsce należy sprywatyzować - a właściwie zlikwidować fikcję, jaką jest rzekomo bezpłatna, "publiczna" służba zdrowia. Jak bardzo jest ona bezpłatna łatwo może przekonać się każdy, kto ma pod ręką swój odcinek od pensji. A jak bardzo jest dostępna niechybnie przekona się ten, kto będzie w publicznym szpitalu szukał pomocy w przypadku poważniejszej choroby. Owszem, otrzyma ją od lekarzy z tego szpitala - ale w ich prywatnych gabinetach, gdzie zapłaci po raz wtóry za to, co mu się teoretycznie należy w ramach ubezpieczenia.
Miało być krótko, wyszło trochę za długo...


Komentarze
Pokaż komentarze (17)