Dzisiejszy "Dziennik" przytacza słowa wsparcia arcybiskupa Henryka Hosera dla projektu ustawy bioetycznej firmowanego przez polityka Platformy Obywatelskiej, Jarosława Gowina. Hoser chwali Gowina za ograniczenie, nagannej z punktu widzenia Kościoła, możliwości selekcji genetycznej i uśmiercania embrionów ludzkich.
Biskup Hoser ma pełne prawo, gwarantowane mu przez Konstytucję, do wyrażania swoich poglądów, podobnie jak stanowiska reprezentowanej przez siebie instytucji. Zadziwia jednak reakcja polityków na ową "pochwałę".
Cytując "Dziennik": "Jako przełomowe stanowisko arcybiskupa odbierają posłowie PiS. "Jestem wdzięczny Kościołowi za ten głos, bo miałem olbrzymi dylemat sumienia. Po wypowiedzi abp. Hosera na pewno tę ustawę poprę, jeśli będzie w obecnej postaci" - deklaruje Joachim Brudziński, prezes zarządu głównego PiS. A poseł Tadeusz Cymański stawia kropkę nad "i": "Nie wyobrażam sobie, aby w tej sprawie polityk katolik zagłosował inaczej, niż wskazuje abp Hoser." Zadowolenie wyraża również wiceszef klubu PO, Grzegorz Dolniak, oraz, naturalnie, sam Jarosław Gowin.
"Uroczyście ślubuję rzetelnie i sumiennie wykonywać obowiązki wobec Narodu, strzec suwerenności i interesów Państwa, czynić wszystko dla pomyślności Ojczyzny i dobra obywateli, przestrzegać Konstytucji i innych praw Rzeczypospolitej Polskiej."
Tak brzmi rota przysięgi, którą składa każdy poseł i senator przed objęciem mandatu. Choć może do tej sentencji dodać formułę "Tak mi dopomóż Bóg", nie znajdziemy tutaj zobowiązania do każdorazowego konsultowania decyzji parlamentarzysty z odpowiednimi organami Kościoła katolickiego. Każdy poseł i senator otrzymuje mandat wolny, co oznacza, iż nie wiążą go instrukcje wyborców, Kościoła czy choćby blogerów Salonu24. W przypadku uchwalania prawa nasz przedstawiciel ma decydować sam, a głos biskupa Hosera jest tutaj kompletnie nieistotny. Jeżeli poseł Cymański nie wyobraża sobie głosowania inaczej, niż nakazuje mu hierarcha kościelny, powinien zrezygnować z mandatu posła, ponieważ nie rozumie swojej roli jako jednego z 560 polskich twórców prawa.
Władca Urbino, Federico da Montefeltro z konieczności stał się kondotierem i walczył w służbie wielu papieży, zawsze będąc wzorem lojalności. Posłowie Cymański, Brudziński, Gowin i Dolniak wygłaszając rotę zapisanej w Konstytucji przysięgi zaciągnęli się - z własnej woli - w służbę Narodu, a nie Kościoła katolickiego i tylko Narodowi są winni lojalność. Zdradzieckich lub tchórzliwych kondotierów nikt więcej nie zatrudni.


Komentarze
Pokaż komentarze (6)