Blog
morion
moj
moj geolog, profesor
2 obserwujących 17 notek 18646 odsłon
moj, 22 lipca 2014 r.

Antyrodzinna Karta Nauczyciela

Antyrodzinna Karta Nauczyciela

W maju zeszłego roku trafił do laski marszałkowskiej, z Klubu Parlamentarnego Prawo i Sprawiedliwość, projekt zmiany ustawy (z 1982 r.) Karta Nauczyciela, a 10 lica br. posłowie PO-PSL odrzucili ten projekt nie oferując w zamian w praktyce niczego. Przygotowując ten projekt zmiany ustawy chciałem aby wyrównać szanse rodzin nauczycielskich tak aby macierzyństwo nie anulowało dotychczasowego dorobku zawodowego. Niestety ma to miejsce. Dla niewtajemniczonych wyjaśniam, że istnieją stopnie awansu nauczycielskiego (wynagrodzenia) uwarunkowanego stażami nauczyciela kontraktowego i mianowanego. Generalnie staże takie trwać muszą 33 miesiące (czyli w praktyce 3 lata ze względu na wakacje) – dając stopień nauczyciela  dyplomowanego. Dopuszczalne są kilkumiesięczne przerwy w ściśle określonych przypadkach i pod warunkiem pozytywnych ocen zwierzchników. Oznacza to, że urlop macierzyński i opieki nad dzieckiem w praktyce kasuje dotychczasowy dorobek nauczycielek w staraniu się o awans zawodowy – innymi słowy – poprzednie lata pracy, douczania się itd. ulegają kasacji – trzeba wszystko zaczynać od nowa. Ustawodawca nie przewiduje żadnych wyjątków od tej zasady, co potwierdził Wojewódzki Sąd Administracyjny we Wrocławiu w wyroku z dnia 18 czerwca 2009 r. IV SA/Wr 58/08, w którym stwierdził, że każde przerwanie odbywania stażu przez nauczyciela trwające dłużej niż rok wymaga odbycia stażu w pełnym wymiarze. 

Dlatego w swoim projekcie zmiany ustawy Karta Nauczyciela zaproponowałem, aby staż nauczyciela wydłużył się̨ o okres trwających ponad rok nieobecności z powodu skorzystania z przysługujących mu urlopów i dni wolnych z tytułu macierzyństwa lub opieki nad dzieckiem. Chyba każdy zdrowo myślący uzna to za rozsądne, tym bardziej, ze takie rozwiązanie nie pociąga za sobą jakichkolwiek skutków dla budżetu Państwa – bo chodzi o to tylko aby przerwa na macierzyństwo nie zabierała tego co dotąd nauczycielka zrobiła. Jakież było moje zdziwienie, choć już nie zaskoczenie, że zdaniem Rządu, “propozycja ta jest zbyt daleko idąca, zważywszy na funkcję stażu w systemie nauczycielskiego awansu zawodowego”. Fakt, w skrajnych przypadkach , że nauczycielka z tytułu posiadania jednego dziecka, korzystając z przysługujących jej urlopów i dni wolnych z powodu macierzyństwa lub opieki nad dzieckiem, mogłaby nieprzerwanie być nieobecna w pracy niemal przez 4 lata niczego nie zmienia,  bo tak można zrobić w każdym innym zawodzie – przecież nikt nikomu z tego powodu pensji nie płaci. Oczywiście, w przypadku urodzeń kolejnych dzieci okres takiej nieobecności mógłby być nawet kilkakrotnie dłuższy. No ale co z tego – nadal nikt nikomu pensji w tym czasie nie płaci. Rząd Platformy Obywatelskiej (nomen omen) i Polskiego  (nomen omen) Stronnictwa Ludowego, uznał, że ”nadmierne wydłużanie przerwy w postepowaniu o uzyskanie wyższego stopnia awansu zawodowego nie sprzyja rozwojowi kompetencji zawodowych nauczyciela i wprowadza zakłócenia w harmonijnej, systematycznej realizacji planu rozwoju zawodowego…” Jako wieloletni nauczyciel akademicki i syn nauczycielki z wielodzietnej rodziny, wiem, ze to totalna bzdura. 

Takie PO-PSLowskie postawienie sprawy to aberracja – oznaczać może bowiem że nauczycielka, która rodzi co trzy lata i będąc nawet na skróconym urlopie macierzyńskim nie uzyskuje przez 10 lat żadnych formalnych kwalifikacji zawodowych, tylko dlatego że jest matką. Za taki brak postępu nauczycielka traci pracę choć jest po wyższych studiach nauczycielskich, dwuletnich kursach podyplomowych wykonanych na własny koszt itd. 

 

Oczywiście wiadomo, że  macierzyństwo zmusza kobiety do przerwy w wykonywaniu zawodu, która może trwać tylko w skrajnych i bardzo nielicznych przypadkach nawet kilka lat. Jednakże macierzyństwo nie może czynić kobiet mniej konkurencyjnymi na rynku pracy w stosunku do mężczyzn. Z praktyki wiadomo, że często prowadzi do nadużyć ze strony nieuczciwych pracodawców, w akurat w omawianym zakresie. To jest niestety częste - przypadek z Legnicy – po urodzeniu dziecka nauczycielka przerwała urlop, aby wrócić do pracy i nie tracić stażu, a za kilka dni dostała wypowiedzenie  - nie ma pracy i nie ma stażu i nie ma urlopu macierzyńskiego. Bolszewizm ciśnie się do skojarzeń – ale to fałsz – bolszewicy tak rodziny nie zwalczali. Obie argumentacje PO-PSL są w moim odczuciu kosmicznie bełkotliwe. Rząd daje catre blanche do takiego działania – gdy nomenklatura partyjna opanowała zarządy szkół.  Daje im narzędzie wręcz eksterminacji rodzin nauczycielskich. W ograniczonym zapowiadanym projekcie rządowym  dyrektor ma pełne możliwości ubezwłasnowolnienia i uzależnienie nauczyciela – nieetyczne i antyrodzinne a więc antypolskie i antychrześcijańskie.

Opublikowano: 22.07.2014 10:46.
Autor: moj
Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

O mnie

państwowiec

Ostatnie notki

Ostatnie komentarze

  • @FRANIOMINOR Minął miesiąc i POPSLowska bieda się pogarsza. Trzeba być geniuszem dywersji...
  • @ZEWSII Można. PR, media przyrządowe, etc...
  • @TERMA No właśnie - nie wiem dlaczego - napisałem już do administratora.

Tematy w dziale