23 obserwujących
22 notki
65k odsłon
  875   0

Nośniki prądu elektrycznego: efekt Stewarta-Tolmana


Chciałbym to umiescic w Dziale Nauka.

Ja rzadko teraz zagladam do Działu "Nauka". Ale ostatnio zauwazyłem blogi p. Karwowskiego pod zbiorczym tytułem "Oszustwa naukowe". W ostatnim nawet napisałem mały komentarz. Ale bardziej zaciekawił mnie blog przedostatni, dotyczacy teorii przewodnictwa elektrycznego. 

Nie chcę się odnosić do poszczególnych licznych tez, wyrażonych przez Autora. Mam tylko jedna ogólna uwagę. Mianowicie, Autor odnosi sie do całego szeregu zjawisk elektrycznych -- ale wszystkie one bez wyjątku znane były przed stu i wiecej laty.

W badania pradów elektrycznych  i w ogóle zjawisk przewodnictwa elektrycznego włozono do dziś dnia przeogromny wysiłek. I przypuszczam, że niewiele sie pomylę, mówiąc, że w okresie przed stu i wiecej laty wykonano gdzieś 1% wszystkich tych badań, a w okresie późniejszym jakies 99%. Trochę rozczarowuje, że o tym przeogromnym wysiłku i o ogromnej liczbie nowych faktów odkrytych w ciagu  ostatnich 100 lat Pan Karwowski w ogóle nie wspomnial. Dlaczego? Skad to milczenie? No, ja,niestety, mam takie brzydkie podejrzenie, że Pan Karwowski po prostu nie zadał sobie trudu, by o tych badaniach poczytać.

W blogu było szereg komntarzy odnoszących sie do nosników prądu -- że skad niby wiadomo, iz w metalach tymi nosnikami sa elektrony? Zatem ja może wspomnę o ogromnie ważnym doswiadczeniu, wykonanym przed 100+1 laty, przez panów Stewarta i Tolmana. Zanim wykonali oni swój eksperyment, trwały rózne spekulacje na temat tych nosników -- przeważaly juz opinie, ze to elektrony, ale były i inne hipotezy. Po ogłoszeniu wyników przez panów S-T, wszelkie spekulacje sie zakończyły i problem uznano za rozstrzygnięty.

Idea eksperymentu S-T była niezwykle prosta, a zarazem niezwykle elegancka. S i T pomyśleli, że skoro w metalach sa mobilne (tak dziś mówimy) nosniki -- to jeśli wziąć pręt i uderzyć jednym z jego końców o twardą sciane, to pręt sie zatrzyma, ale mobilne nosniki, nie przyczepione mocnymi wiezami do metalu, "będą chciały" poruszac sie dalej -- zatem, przez moment w tym końcu przy ścianie zgromadzi ich sie wiecej, a w tym drugim  końcu przez chwileczke zrobi ich sie troche mniej. Innymi słowy, przez moment powstanie róznica potencjałów miedzy końcami. I jesli nosnikami sa elektrony, to ten koniec przy ścianie zrobi sie ujemny, a ten drugi -- dodatni.

Sposób przeprowadzenia eksperymentu był niezwykle pomysłowy. Nie bedę już wdawał sie w szczególy -- powiem tylko, ze miedziany "pręt", którego uzyli, miał długośc 400 metrów. Co? To sie nie ugiął? Nie. Jak powiadam, uzyli niezwykle pomysłowego fortelu. Jesli kogos to zaciekawi, a nie bedzie chciał szukac samemu, to prosze zapytać -- ja opowiem.

Ekseryment S-T wykazał bez żadnych watpliwosci, ze nosniki sa ujemne -- co wiecej, eksperyment pozwolił na wyzanczenie stosunku e/m, czyli ładunku nosniw do ich masy. Zmierzona wartosc okazała sie bardzo bliska wartosci e/m, którą uzyskano cos 20 lat wczesniej dla promieni katodowych.

Olbrzymia róznorodnosć badań wykonana juz po doswiadczeniu S-T potwierdziła "tozsamość" nośników stwierdzona przez nich -- tyle było tych badań, ze o doswiadczeniu S-T niemal zapomniano. A szkoda, warto o tym eksperymencie przypominac, choćby ze wzgledu na niezwykłą pomysłaowośc zastosowanej metody... 




 

Lubię to! Skomentuj36 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Technologie