Od momentu kiedy z Afganistanu zaczęły napływać niepokojące informacje o zwiększonej ilości ataków na polskich żołnierzy, a w końcu (12 czerwca) pojawiły się doniesienia o śmierci najpierw jednego polskiego żołnierza (Kpr M. Górka), a potem (15 czerwca) drugiego (St. szer. G Bukowski) premier Tusk wraz z Marszałkiem Komorowskim zaczęli prowadzić ryzykowną grę na grobach poległych żołnierzy, która może się bardzo źle skończyć dla naszych żołnierzy stacjonujących w Afganistanie.
Gra ta polega na publicznym poddawaniu w wątpliwość sensu naszego dalszego pobytu w tym kraju oraz deklaracjach o wycofaniu się z Afganistanu tak szybko jak to możliwe: -"Każda śmierć polskiego żołnierza w Afganistanie będzie zawsze powodowała to jedno oczywiste pytanie: jak długo jeszcze polscy żołnierze będą na tej misji?" - powiedział w sobotę premier Donald Tusk w Tczewie, wtórował mu Marszałek Komorowski również w sobotę 12 czerwca na wiecu w Kielcach -"Nadszedł czas, aby zakończyć naszą misję w Afganistanie". Dodał, że jako sprawujący funkcję głowy państwa, występuje do rządu z wnioskiem o opracowanie strategii zakończenia polskiej obecności w Afganistanie.
Można postawić pytanie na ile szczere są intencje kandydata PO na prezydenta, który przecież jeszcze w kwietniu przedłużył o pół roku pobyt naszych żołnierzy w Afganistanie, cytuję za PAP "Marszałek Sejmu podpisał postanowienie o przedłużeniu użycia polskiego kontyngentu wojskowego w Afganistanie o kolejne pół roku. Dotychczasowe postanowienie o pobycie polskich wojsk w Afganistanie obowiązywało do 13 kwietnia. Nowe przewiduje zwiększenie polskiego kontyngentu do 3000 żołnierzy i pracowników - 2600 na miejscu i kolejnych 400 w odwodzie w kraju".
Istnieją jeszcze inne rażące sprzeczności w wypowiedziach pana Marszałka, który w czasie wizyty w Afganistanie (21 czerwca), mającej notabene wyraźny cel wyborczy, powiedział cytuję: -"Żadne przyśpieszone decyzje o losach polskiej misji nie będą podejmowane". Zaprzeczył tym samym swojej wypowiedzi z 12 czerwca: -"Jest przygotowywana strategia wyjścia z NATO (chodziło o Afganistan). Jestem po rozmowie z premierem na ten temat". Potem 21 czerwca podczas wspomnianej wizyty: -"Wiarygodność państwa polskiego polega na tym, aby nie zaskakiwać sojuszników".Tu można się w pełni zgodzić z Bronisławem Komorowskim, który może w końcu posłuchał wypowiedzi ekspertów w zakresie bezpieczeństwa jak na przykład Gen. Grzegorza Skrzypczaka, byłego dowódcy wojsk lądowych, który powiedział 16 czerwca cytuję:-"Każde takie wydarzenie jak wybory w którymś z państw biorących udział w operacji militarnej w Afganistanie talibowie natychmiast wychwytują. Dowódcy polowi następnie otrzymują rozkazy, aby na przykład atakować Polaków wszelkimi możliwymi siłami (...)".
Tak więc nieczysta gra obu panów w kwestii afgańskiej na pewno nie poprawia sytuacji naszych chłopców, zwłaszcza, że z ostatnich doniesień Rzeczpospolitej (26-27 czerwca 2010, nr 147, s. A7) wynika, że: "W prowincji Ghazni, za którą odpowiada 2600 polskich żołnierzy, od początku czerwca doszło do 49 różnych incydentów (tydzień wcześniej 33)". Należałoby więc zadać przewrotne, ale uzasadnione pytanie, kto tu tak naprawdę prowadzi kampanię wyborczą na grobach, w tym przypadku grobach żołnierzy polskich poległych ostatnio w Afganistanie. Odpowiedź na nie może okazać się dla panów Tuska i Komorowskiego bardzo przykra, a dokonają jej wyborcy już 4 lipca 2010.
PS. Media właśnie doniosły o śmierci kolejnego polskiego żołnierza w Afganistanie.Kapral Paweł Stypuła (z jednostki saperów) zginął w sobotę wieczorem czasu lokalnego w południowej części prowincji Ghazni w Afganistanie.
Cześć Jego Pamięci!


Komentarze
Pokaż komentarze (2)