plewandowski plewandowski
1169
BLOG

Nie drażnij niedźwiedzia, czyli Polska w żelaznym uścisku Moskwy

plewandowski plewandowski Polityka Obserwuj notkę 2

Dużo można by mówić o stosunkach polsko-rosyjskich na przestrzeni dziejów. Jak do tej pory historia zawsze okazywała się barierą nie do przeskoczenia w dążeniu do unormowania relacji pomiędzy oboma krajami. Wysoki stopień wzajemnej nieufności, czasami przeradzającej się w otwartą wrogość był do niedawna stałą niezmienną w naszych kontaktach z Kremlem. Wydawało się, że gdy Polska przystąpiła do NATO i UE, a Rosja nie zareagowała jakoś szczególnie histerycznie na ten niewygodny dla niej fakt, otworzyła się furtka do ocieplenia na linii Warszawa-Moskwa.

Nic takiego jednak nie nastąpiło. Rosjanie nadal stosowali swoje sprawdzone metody nacisku ekonomicznego, zawsze gdy Polska odważyła się sprzeciwić jej interesom na forum UE (że przypomnę tylko embargo na polskie mięso i przetwory mleczne) oraz próbowali pomijać Warszawę w kontaktach z Brukselą. Ta strategia przynosiła pewne efekty, ale do czasu. Polska jako pełnoprawny członek Wspólnoty mogła bowiem blokować skutecznie wszelkie inicjatywy Moskwy zmierzające do podpisania np: nowej umowy o partnerstwie i współpracy z Unią.  

Nasze próby izolowania Rosji na forum UE musiały doprowadzić Moskwę do wniosku, że nie opłaca się mieć już zaognionych do granic możliwości relacji z Polską. Moskwa zmieniła więc front. Zaczęły się pojawiać inicjatywy współpracy wzajemnej, powołano Polsko-Rosyjską Komisję ds Trudnych, zaczęto odtajniać archiwa dotyczące zbrodni katyńskiej, a nawet puszczono w mediach ogólnorosyjskich film "Katyń" Andrzeja Wajdy (co prawda w czasie zmniejszonej oglądalności, ale jednak). Kulminacją tego procesu odmrożenia wzajemnych relacji miała być organizacja obchodów zbrodni katyńskiej w kwietniu 2010 roku.

Obchody zorganizowano. 7 kwietnia 2010 roku premier Tusk uścisnął rękę premierowi Putinowi nad grobami pomordowanych oficerów WP. Nowa era w stosunkach polsko-rosyjskich mogła zostać wszem i wobec ogłoszona. I wszystko szło właśnie w tym pożądanym przez premiera Tuska kierunku, gdyby nie tragiczny wypadek z 10 kwietnia 2010 roku. Straszliwa ironia losu sprawiła, że w tym symbolicznym miejscu, wolnej Polsce po raz kolejny została ucięta głowa. Prezydent RP wraz z małżonką oraz wieloma znamienitymi przedstawicielami państwa polskiego udający się na obchody 3 dni po premierze zginął na służbie.

Dni po katastrofie były dla każdego Polaka swego rodzaju rekolekcją. Odnalezieniem się w zbiorowości jaką jest naród. Pielgrzymką do źródeł naszej własnej, polskiej historii. Były tym czym dla Amerykanów Pearł Harbor, a potem 11 wrzesnia 2001 roku. Każdy z nas odczuł, że jest częścią społeczności znacznie szerszej niż lokalna, czy sąsiedzka. W tym sensie ta katastrofa była dobra. Ale tylko w tym sensie.

Co do wydarzeń późniejszych związanych z tzw. śledztwem smoleńskim nie trzeba nic dodawać ponad to co stwierdziła większość niezależnych obserwatorów. Jest prowadzone skandalicznie i z naruszeniem wszelkich norm. Państwo polskie ustawione jest w roli petenta upraszającego się o materiały śledztwa od Rosjan, a Minister SWiA Jerzy Miller na każde wezwanie Kremla kursuje do Moskwy po rzekomo kolejną ważną partię akt sprawy. Nawet akredytowany przy MAK Edmund Klich nie kryje swego oburzenia zaistniałą sytuacją. Jak informuje IAR w depeszy z 27-09-2010: "Edmund Klich zarzuca Rosjanom złamanie konwencji chicagowskiej podczas wyjaśniania katastrofy smoleńskiej. Jak wyjaśnił polski przedstawiciel przy MAK, w myśl tej konwencji powinien otrzymywać od Rosjan wszystkie dokumenty o które wystąpi. Tymczasem pomimo wielu apeli dotychczas nie dostał m.in dokumentów na temat lotniska w Smoleńsku i procedur tam obowiązujących."

Nie da się ukryć, że tragedia smoleńska, była na rękę naszym "przyjaciołom" Rosjanom. Polski rząd cały czas sprawia wrażenie nieobecnego, błądzącego we mgle, stale unoszącej się nad ziemią w lasku smoleńskim. Dla dobra tego narodu byłoby lepiej, gdyby rząd wyszedł z lasu, odnalazł się i zaczął walczyć ostro o godność tego kraju. Ś.P. Prezydent Lech Kaczyński potrafił to robić nawet ryzykując życiem i zdrowiem. Nie od rzeczy będzie tu przypomnieć stare powiedzenie, że w życiu i w polityce szanuje się tych, którzy siebie samych szanują. Daję to pod rozwagę obecnie rządzącym.  

 

 

   

 

 

 

   

 

Interesuję się kwestiami społecznymi i politycznymi, aktywnie angażuję się życie mojej lokalnej społeczności, chcę zmieniać kraj na lepsze.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Polityka