Ostatnie wydarzenia na rodzimej scenie politycznej wprawiły wiele osób w zdumienie, a nawet lekki szok. Oto w dniu 5 Listopada 2010 roku Komitet Polityczny PiS postanowił wyrzucić z klubu dwie posłanki. Fakt ten rozpoczął falę (głównie medialnych) wydarzeń, zakończoną niedawnym powołaniem Stowarzyszenia oraz Klubu Parlamentarnego (liczącego 15 posłów) o wszystko mówiącej nazwie "Polska Jest Najważniejsza".
Głównymi aktorami Pierwszego Aktu tego dramatu w wielu aktach stały się rzecz jasna dwie urocze panie: Królowa Joanna oraz jej Dworka Elżbieta. W trakcie Drugiego Aktu dołączył do nich wierny Giermek Królowej Paweł, a potem już kolejno objawiały się nam kolejne postaci. Dla ułatwienia określmy je w następujący sposób: Harcownik Salonowy Marek, Michał Łysogłowy, Smutny Strateg Adam. Pozostali aktorzy tego dramatu odegrali ważne, ale drugoplanowe role. Możemy tutaj wspomnieć tylko o drugim Pawle zwanym Podkową.
Dramat ten rozgrywał się na naszych oczach w okresie trwania kampanii samorządowej i doprowadził do zmniejszenia ilości głosów oddanych na Prawo i Sprawiedliwość podczas tych wyborów. Mimo, że do autorstwa tego dramatu nie przyznaje się oficjalnie żadna z głównych postaci to jednak poszczególne jego akty przywodzą na myśl misternie wyreżyserowany spektakl.
Oto Królowa Joanna oraz Dworka Elżbieta zaraz po wyrzuceniu z PiS organizują konferencję prasową, podczas której padają mgliste deklaracje co do ich przyszłości politycznej. Inne dwory z PO i PSL oferują im nawet na początku wstąpienie w ich szeregi, ale one decydują, że nie będą na razie się deklarować. Następnie dochodzi do spotkania obu dam z Wiernym Giermkiem Pawłem, Michałem Łysogłowym, Smutnym Strategiem Adamem oraz Pawłem zwanym Podkową. Na tym spotkaniu prawdopodobnie podjęta zostaje decyzja o wdrożeniu w życie przygotowanej wcześniej strategii. Zakładała ona zapewne jak największe obniżenie wyniku Prawa i Sprawiedliwości w nadchodzącej szybkimi krokami elekcji samorządowej.
Wierny Giermek Paweł staje się główną postacią dramatu przez pewien okres, gdy podejmuje grę z mediami odnośnie swojego odejścia albo nie z partii. Do legendy przechodzą jego uniki i lawirowania, gdy raz mówi, że decyzji nie podjął, następnie, że już tak, ale nie powie jaka ona jest. Codzienne relacje medialne, udział w programach radiowych, telewizyjnych (był nawet u szczwanego Lisa) etc. wyraźnie łechcą jego rozbuchane ego. Królowa Joanna oraz jej Dworka Elżbieta nie pozostają daleko w tyle w pogoni za medialną popularnością. Oczywiście celem medialnych ataków jest Prezes Jarosław Kaczyński oraz PiS. Smutne relacje o tym, jak to w tej partii było im duszno i nie mogły się poczuć swobodnie są oczywiście wodą na młyn dla mediów tak zwanego mainstreamu.
W międzyczasie Harcownik Salonowy Marek puszcza parę, że już wkrótce z PiS odejdzie więcej osób. Sprawia wrażenie dobrze poinformowanego. Tuż po nim do akcji wkracza Łysogłowy Michał odpalając bombę o tajemniczym telefonie z PiS-u. Dzwoniąca osoba przedstawia mu rzekomo propozycję amnestii w zamian za wsypanie wspólników. Na takie dictum Łysogłowy unosi się honorem i odpowiada w swoim stylu nieco histerycznie, ale w sposób jednoznaczny: (…) Kablem nie będę!
Do boju ruszają kolejne postacie drugoplanowe zwerbowane metodą pospolitego ruszenia, których jedynym celem jest asystowanie postaciom głównym i ich legitymizacja. Majstersztykiem jednak na miarę co najmniej kunsztu mistrza Szekspira jest Ostatni Akt.
Oto dokładnie na dzień przed Wyborami Samorządowymi w czasie trwania ciszy wyborczej (20 Listopada 2010) rezygnację z członkostwa w PiS ogłaszają Wierny Giermek Paweł, Łysogłowy Michał oraz Smutny Strateg Adam. Zgodnie tłumaczą, że decyzję podjęli już wcześniej, ale nie chcieli jej ogłaszać w trakcie trwania kampanii wyborczej. Nie przyznali oczywiście, że wybierając ten właśnie termin ogłoszenia swojego odejścia najbardziej zaszkodzili swojej partii.
Był to klasyczny cios poniżej pasa i to zadany tuż przed odgwizdaniem końca ostatniej rundy pojedynku. Nie dziwię się Smutnemu i Giermkowi, bo oni nie wspominali o honorze i może zdają sobie sprawę, że to byłoby nie na miejscu. Łysogłowy Michał jednak, gdy upubliczniał tak zwany news o telefonie z Pis-u rzekł następująco: ”(…)Nie ma ceny, którą mogę zapłacić za bycie w polityce. Z całą pewnością taką ceną nie jest mój honor(…)”. O jakim honorze pan wtedy mówił panie Michale? Czy o tym, który panu podpowiedział, że najlepiej będzie wbić nóż w plecy tysiącom ludzi startującym w wyborach samorządowych dla PiS-u, w czasie trwania ciszy wyborczej? Jeśli tak to gratuluję dobrego samopoczucia.


Komentarze
Pokaż komentarze (2)