Spotkanie z prezesem Jarosławem Kaczyńskim na platformie IplaTV, skłania do wysunięcia kilku zgoła radykalnych tez, odnośnie zmian w podejściu tej partii i jej liderów do czołowego dziś medium bezpośredniej komunikacji, jaką jest Internet.
Prawo i Sprawiedliwość do momentu rozpadu koalicji medialnej z SLD, dzieliła z tą partią wpływy w Telewizji Publicznej. Równoważyło to do pewnego stopnia miażdżącą przewagę PO w mediach prywatnych głównego nurtu. Obecnie jednak PiS nie dysponuje tego kalibru kanałem przekazu treści programowych do swojego elektoratu (jeśli nie liczyć TV Trwam i Radia Maryja).
Nie jest więc niespodzianką, że partia próbuje docierać ze swoim przekazem innego typu metodami. Mam tu oczywiście na myśli głównie Internet. Gdyby nie to elektroniczne medium, które w Polsce (jak do tej pory) nie poddaje się żadnym próbom cenzury ze strony mainstreamu, Prawo i Sprawiedliwość nie mogłoby liczyć na możliwość przebicia się do szerszych grup potencjalnych wyborców. Tę wyraźną zmianę strategii można też oczywiście tłumaczyć obcięciem przez Sejm dotacji na partie oraz ograniczeniem możliwości prowadzenia kampanii w telewizji (zakaz tzw. spotów).
Paradoksalnie, wyrugowanie PiS-u z udziału w podziale medialnego tortu, może spowodować, że partia ta, której niegdyś przyczepiono łatkę przeciwnej nowoczesnym formom komunikacji, stanie się pierwszą w Polsce poważną formacją polityczną, która swoją najbliższą kampanię parlamentarną oprze głównie na tych właśnie „nowoczesnych formach komunikacji”. Już teraz partia prezesa Kaczyńskiego jest bardzo aktywna na gwałtownie zyskujących w Polsce popularność portalach społecznościowych (takich jak „Facebook”) oraz posiada bardzo rozbudowaną stronę internetową, która aktualizowana jest na bieżąco.
Wszystko to razem uprawnia do postawienia tezy, że ostatnia wolta pana Prezesa w postaci założenia własnego bloga na Salonie24 i jej dzisiejsza kontynuacja w formie występu na platformie IplaTV, są elementem szerszej strategii. Jej głównym celem jest zdjęcie z Prawa i Sprawiedliwości łatki partii tzw. obciachu i moherowych beretów. Bez tego bowiem nie uda się wygrać w najbliższych wyborach. W dobie demokracji medialnej, dominacji rankingów popularności i kreowanych sztucznie mód wszelkiego rodzaju (vide: poprawność polityczna) partia walcząca o władzę musi być postrzegana jako zgodna z dominującym trendem.
Nieważne jak trudne jest to do zaakceptowania dla twardego elektoratu Prawa i Sprawiedliwości, to nie on zadecyduje o przyszłym układzie władzy w Polsce. Będą to głównie ludzie śledzący wpisy swoich znajomych na tzw. Fejsie (wtajemniczeni wiedzą o co chodzi), osoby wertujące strony portali plotkarskich w poszukiwaniu nowych fascynujących szczegółów z życia gwiazd i gwiazdeczek oraz ci, którzy zawsze robią to co im „autorytety” w różnych sprawach podpowiedzą, że jest „cool” albo „trendy”.
Nowoczesność, ot co.


Komentarze
Pokaż komentarze (14)