plewandowski plewandowski
309
BLOG

Twitteryzm Dyplomatyczny, czyli świat według Radka

plewandowski plewandowski Polityka Obserwuj notkę 1

 Obserwując z bliska działalność łaskawie nam panującego ministra spraw zagranicznych Najjaśniejszej Rzeczypospolitej Radosława vel „Radka” Sikorskiego, nie sposób oprzeć się wrażeniu, że oto wkraczamy w Polsce w erę już nie tylko postpolityki. Na naszych oczach wdrażany jest nowy model (pseudo) komunikacji pomiędzy politykiem, a społeczeństwem, a najlepszym tego przykładem jest właśnie radosna twórczość wyżej wspomnianego miłośnika krótkich informacji tekstowych (tzw. twittów).

Pół biedy ktoś rozsądny zauważa, jeśli pan Sikorski tworzy tweety na swój własny użytek w swoim prywatnym czasie. Nikt mu nie zabroni przecież zajmować swoich followerów (śledzących jego wpisy internautów) wrzutkami na przeróżne tematy np. pogodowe. Problem z panem Radkiem jest taki, że nie potrafi on oddzielić życia prywatnego od pełnionej funkcji publicznej. Niemoc ta powoduje, że zalicza on co jakiś czas na Twitterze tak katastrofalne wpadki, że aż szkoda je czasami komentować.

Jednym z ostatnich takich popisów był wpis w kolejną rocznicę Powstania Warszawskiego, które zostało określone ni mniej ni więcej tylko „narodową katastrofą”. I tu należy podkreślić stanowczo, że może pan Sikorski mieć swój pogląd na walkę o wolność narodu polskiego ujarzmionego i zabijanego przez okupanta niemieckiego w latach II Wojny. Jego sprawa, niech ocenią to potomni. Nie powinien jednak prezentować tego typu opinii w formie uwłaczającej tym nielicznym ocalałym z pogromu. Oni zasłużyli na nasz szacunek i powinni go otrzymać chociaż ten jeden dzień w roku.

Prosty przykład z Ameryki: czy Sekretarz Stanu USA za Nixona kiedykolwiek zakwestionowałby publicznie słuszność wysłania oddziałów amerykańskich do walki w Wietnamie, pomimo pasma porażek w tej wojnie i dużych strat, jakie ona przynosi Stanom Zjednoczonym? Nie sądzę.

Przykład drugi: czy jakikolwiek pełniący w 2003 roku w państwie amerykańskim ważne funkcje polityk, zakwestionował celowość i sens ataku USA na Irak, pomimo braku 100% dowodów na powiązania Saddama z terroryzmem i posiadanie WMD. Nie przypominam sobie.

Nawet Barack Obama, raczej pokojowo nastawiony amerykański polityk, w kampanii wyborczej deklarujący chęć zamknięcia obozu dla pojmanych terrorystów na Guantanamo, wreszcie laureat Pokojowego Nobla (sic!), wydał bez mrugnięcia okiem rozkaz zabicia najbardziej poszukiwanego terrorysty świata Osamy Bin Lagena, gdy tylko go zlokalizowano. Czy kogoś w Ameryce to zdziwiło? Nie słyszałem.

Po prostu o pewnych rzeczach ze względu na interes państwa nie mówi się publicznie. Prosta reguła strategii i gry politycznej, panie ministrze: Nigdy nie mów innym co myślisz. Na zewnątrz przekaz musi być spójny i jasny. Powinien on zawierać w sobie dumę z historii i dokonań własnego kraju.

Nie wysyła się na przykład not dyplomatycznych do Watykanu w sprawie księdza, któremu zdarzyło się coś chlapnąć w Brukseli, nie pluje się w twarz ludziom, którzy przelewali własną krew za ten kraj w czasie wojny, nie grozi się pozwami właścicielom portali internetowych za to, że na ich serwerach czasami pojawi się wulgarny komentarz z marginesu.

I wreszcie po ostatnie, nie wykonuje się funkcji ministra spraw zagranicznych RP za pomocą serwisu Twitter. To osłabia powagę urzędu i prowadzi do erozji i tak już nadwątlonej po ostatnich wydarzeniach pozycji Polski w Europie i na świecie. Na szczęście jak pan sam przyznał: ministrem się tylko bywa. Ostatnie pańskie działania bardzo uwiarygodniają to stwierdzenie, zwłaszcza w świetle nadchodzących wyborów.

Interesuję się kwestiami społecznymi i politycznymi, aktywnie angażuję się życie mojej lokalnej społeczności, chcę zmieniać kraj na lepsze.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (1)

Inne tematy w dziale Polityka