Zbanowanie losa (aka kismet) spowodowało mój odruch porzucenia Salonu, gdzie ludzie mający, najprawdopodobniej, małe siusiaczki oraz mentalność eunucha (krytyk i eunuch z jednej są parafii\ obaj wiedzą jak, żaden nie potrafi) tną "po uważaniu" jednego z najwybitniejszych salonowiczów, którego dorobek naukowy, wyrażony zarówno w ilości cytowań jak i wdrożeniach rozwiązań w instytucjach finansowych na całym świecie kończąc na zarobkach otrzymywanych w jednym z najbardziej konkurencyjnych rynków pracy,czyli w londyńskim City może być dla nich nieosiągalnym ideałem. Postanowiłem jednak nie podążać za wstępnym odruchem , ale kontynuować misję losa, mając świadomość, że mściwe łapki małosiusiakowców wcześniej czy później mnie dopadną.
Ponieważ miałem pewną przerwę, więc to będzie 3 in 1. Pierwsza sprawa to Maleszka i krętactwa funkcjonariuszy GazWybu:
- Zebranie Redakcji na Czerskiej, Adam Michnik oznajmia:
od jutra adjustację naszych tekstów będzie robiła prywatna firma z Krakowa,teksty przesyłacie na adres ketman_return@gazeta.pl. To jest całkowicie niezależna od nas firma, więc nikt już się o nic nie przyczepi.
Druga sprawa jest dużo smutniejsza, czyli zabicie przez "Agatę" nienarodzonego dzidziusia. Poważny i ważny teksty napisał Jan Pospieszalski,mnie tylko najszły refleksje o wyczynach funkcjonariuszy GazWybu:
- Redaktor Pacewicz mówi do kogos przez telefon:
" nie, mnie nie interesują zgwałcone czternastolatki,mnie interesują jedynie zgwałcone i zapłodnione czternastolatki"
Oraz drugi obrazek:
Kolegium Redakcyjne na Czerskiej, red.Pacewicz mówi:
- no i we wrześniu ruszamy z akcją aborcja po ludzku, to oczywiście tytuł roboczy. A i oczekujemy wsparcia od was, czyli dużo artykułów o tym, jaki fajny i pożyteczny jest wakacyjny seks bez zobowiązań.


Komentarze
Pokaż komentarze