Blog
REBELIANT
Robert Szmarowski
Robert Szmarowski Psycholog i rebeliant. 1970 r.
3 obserwujących 424 notki 593761 odsłon
Robert Szmarowski, 18 sierpnia 2015 r.

Pancernik Straży Granicznej

Straż Graniczna w ostatnich latach zauważalnie kurczy się etatowo. Ale ubywa przede wszystkim etatów „roboczych”, gdy ogromna czapa administracyjna pozostaje nietknięta. W efekcie, pomimo coraz bardziej dotkliwych redukcji na dole, formacja wcale nie jest efektywniej zarządzana.

1. Luftwaffe, Kriegsmarine, Wehrmacht.

To nie jest krótki kurs historii Niemiec. To rodzaje „sił zbrojnych”, na które dzieli się topniejąca Straż Graniczna. Dla każdego z nich obowiązuje odrębna linia wzornicza umundurowania, w ramach której funkcjonuje po kilka sortów: galowy, służbowy etc. Lotnictwo SG siłą rzeczy nie jest potęgą, ale specjalnie na jego potrzeby formacja zamawia odrębne mundury. Przy czym to nie są mundury wzoru wojskowego. Gdyby tak było, to przynajmniej koszt utrzymywania tej megalomanii byłby niższy. Podobnie mundury marynarskie – dla kilkuset osób wytwarza się uniformy o odrębnym fasonie. Nazwy stopni także pozostają odrębne: admirał, komandor, bosman.

Zmiana przydziału funkcjonariusza skutkuje tym, że musi się on zaopatrzyć w nowy komplet umundurowania i to w obrębie jednej jednostki organizacyjnej.

2. Koszalin, Kętrzyn, Lubań.

To siedziby szkół Straży Granicznej. Ludzi ubywa, a szkół nie. Każda szkoła, to kilku pułkowników na komendanckich posadach i rzesza podpułkowników. A dydaktyczne doły modlą się, aby wreszcie dostać się na kurs chorążacki, albo oficerski i zacząć otrzymywać godne uposażenie.

Każda szkoła, to także aparat administracyjno – logistyczny i potężna kubatura pomieszczeń, które trzeba ogrzać, wysprzątać i pomalować.

3. Komenda Główna.

Komenda Główna piętnastotysięcznej Straży Granicznej, to w przybliżeniu tyle samo etatów ile w KG Policji, formacji zatrudniającej sto tysięcy ludzi. Radcy, pełnomocnicy, dyrektorzy do spraw ważnych i ich zastępcy do spraw niekoniecznie ważnych. Kosztowny moloch pracujący nie dla formacji, a dla samego siebie. Rauty, inspekcje i gospodarskie wizyty, koniecznie połączone z rejsem poduszkowcem.

I jak tu utrzymać tę piękną zabawkę, która tak wspaniale prezentuje się na paradach? I którą tak łatwo się pochwalić przed wiceministrem, nieodróżniającym analizy kryminalnej od techniki kryminalistycznej. Trzeba „racjonalizować”, czyli ciąć etaty. Oczywistym jest, że generał chętniej pozbędzie się 50 sierżantów, niż dziesięciu pułkowników. Sierżanci nie potrafią tak ładnie kadzić i z takim wdziękiem utwierdzać Wodza w poczuciu nieomylności.


 

Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

O mnie

Kontynuację bloga znajdziecie Państwo pod tym adresem: http://szmarowski.salon24.pl

Ostatnie notki

Obserwowane blogi

Ostatnie komentarze

  • @DEDA Gdyby nie specyficzny kontekst, to powiedziałbym, że z DEDY straszny sztywniak.
  • @Autor W swoim tekście odniosłem się do żądania, aby nie strzelać w Sylwestra. Używanie...
  • @AMSTERN Wręcz przeciwnie. Był gdyńskim stoczniowcem, który walczył w 1970 roku,...

Tematy w dziale