Co robi w w towarzystwie Oleksy? Oleksy w towarzystwie "józioli" głupoty. Czy to znaczy, że w "józioleniu" nie ma prawdy? Nie, to znaczy, że Oleksy ma uszy (do słuchania wszelkich plotek) i język sprawny, który mówi szybciej niż pomyśli głowa.
Józef Oleksy w ocenie zdolności plotkarskich, jeśli zastosować skalę od jednego do dziesięciu, uzyskałby na luzie ocenę około 12+. Jeśli Józef Oleksy nie jest gwiazdą w towarzystwie, jeśli ktoś inny ma smakowitsze dykteryjki, risposty i fakciki, to zje własny kapelusz, zatańczy jezioro łabędzie na pointach i w paczce - nie bacząc na pewną śmieszność - byle tylko móc błyszczeć. Józef Oleksy musi być "the best".
Każdy, kto go zna wie doskonale, że na podstawie jego gadania można jedynie pisać scenariusze, akt oskarżenia oparty na "józioleniu" to inna nazwa sera szwajcarskiego - smród i dziury.
Oczywiście teraz wszyscy rzucą się na "taśmy Oleksego" i będą próbowali je wykorzystać do rozprawienia się z lewicą. Już słychać, że oto jeszcze kilka walnięć i wszystkie formacje wywodzące się z SLD szlag trafi. Z pewnością nagrana przez Gudzowatego aria w wykonaniu zasłużonego artysty scen polskich Józefa Oleksego nie jest dla lewicy niczym przyjemnym, ale do ostatniego gwoździa lub osikowego kołka jeszcze daleko.
Istnienie SLD (czy nawet całego LiD-u) w tej postaci i formie jaką prezentuje w tej chwili, powinno być hołubione i pielęgnowane przez wszystkich przeciwników lewicy. Tak bezpłciowej i niewyrazistej formacji stworzyć się już nie da. A jeśli SLD i LiD zostaną zarżnięte, to niech nikt się nie łudzi, że na scenie pozostaną tylko PO i PiS + przystawki. To, co powstanie w miejsce ściętego na szafocie SLD będzie o wiele sprawniejsze, bardziej ideowe i bardziej politycznie płodne. Ba, może być prawdziwą alternatywą dla prawicowej wizji świata. A co wtedy?
Wszyscy zatem, którzy teraz pracowicie będą dorzynali Kwacha, Oleja i Szmaję niech wiedzą, że z punktu widzenia przyszłej formacji spełniają rolę tytułową - robią wszystko, by na scenie politycznej pojawiła się prawdziwie silna lewicowa opozycja.
Śmiech, śmiechem, ale lewica (i ta prawdziwie rewolucyjna i ta bardziej cywilizowana) jak ryba w wodzie czuje się w atmosferze nagonki i prześladowań. Tak było zawsze i tak pewnie będzie teraz. A jeśli ktoś myśli, że uda się przekonać zdeklarowanych socjalistów i socjaldemokratów (że o anarchistach, komunistach i innej maści lewakach nie wspomnę) do głosowania na "socjalny" PiS, czy "lberalną" PO jako JEDYNE istniejące partie i nie pojawi się myśl o założeniu reprezentującej ich formacji, to niech szybko idzie do ortopedy i leczy się na nogi, bo głowy już się nie da uratować.
Niech wszyscy po prawej stronie modlą się codziennie o to, by czerwony sztandar nadal był dzierżony przez białe rączki różowej burżuazji, bo mogą się wyciągnąć poń ręce wyklętego ludu ziemi. Ten lud nie umarł, on tylko śpi.


Komentarze
Pokaż komentarze (11)