Czasy tak ogłupiały, że nawet stare bajki nie przystają do rzeczywistości. U Krasickiego (Ignacego - nie Janka) Lis był sprytny a ptaszysko głupie. Dziś jakby wszystko "na abarot".
Lepper w tużurku i sztuczkach z Giertychem w białej sukni i takimże welonie śmigają po ślubnym politycznym kobiercu, zawiązując nową podstawową komórkę polityczną - czyli partię. Ptaszysko patrzy na to spokojnie, bo i niby czym ma się przejmować?
Oto "przystawki", niczym Tatarzy z Akbah-Ułanowego czambułu, którzy zanadto poswawolili, sami się wieszają przynaglając się
nawzajem do szybszego zakładania pętli - bo Bagadyr będzie się gniewał. (porównanie w hołdzie R. Giertychowi)
Do prowadzenia polityki (tak jak i wojny) potrzeba trzech rzeczy:
1. pieniędzy
2. pieniędzy
3. pieniędzy
LiS swym sprytnym manewrem pozbawił się i pierwszego i drugiego i trzeciego. Jak powstanie NOWA partia, to szansę na sięganie do państwowej kiesy (subwencja) będzie miała dopiero... po następnych wyborach.
Zatem z punktu widzenia Kaczyńskich - niech powstanie sobie LiS, niech straci bieżące finansowanie budżetowe (a tak stanowi ustawa o partiach politycznych), a z wyborami poczekamy aż działaczom LiS-a kichy zaczną grać z głodu "Boże coś Polskę" i "Ten kraj jest nasz i wasz" jednocześnie.
Jak Giertych z Lepperem, przeżrą resztki magnackich fortun i zaczną mieć puste sakiewki - wtedy przyjdzie czas na wybory. PiS będzie miał bilbordy, a LiS będzie miał to co Tatarzy wołali podczas walki - a wałła.
Czyli na razie wyborów nie będzie, LiS będzie tańczył pod drzewem i wywijał śmieszne hołubce, a kaczor na drzewie (przepraszam ornitologów, ale tak musi być żeby trzymało się kupy) nawet nie uchyli dzioba krzepko trzymającego ser w kształcie europejskiego kraju średniej wielkości.
71
BLOG


Komentarze
Pokaż komentarze (2)