Janusz Murynowicz Janusz Murynowicz
198
BLOG

Dwie wojny

Janusz Murynowicz Janusz Murynowicz Historia Obserwuj temat Obserwuj notkę 0

Czy, trzeba na nowo pisać historię udziału i zasług Rosji (ZSRR) w II Wojnie Światowej, czego chęć zarzuca nam moskiewska dyplomacja? Chyba nie. Wystarczy, że nie wrzucimy wszystkiego, co się działo między latami 1939 a 1945 do jednego worka. 

Po pierwsze - II Wojna Światowa zakończyła się 2 września 1945 roku i żaden "skrót myślowy" nie usprawiedliwia uporczywego powtarzania o moskiewskich, majowych uroczystościach, jako o czczeniu zakończeniu tejże - bo 9 maja 1945 roku, to koniec Wojny, ale nie II Światowej, lecz Wielkiej Ojczyźnianej. W maju zakończyły się działania wojenne II WŚ w Europie. Sławny sztandar podniesiony przez marines na Iwo Jimie powiewał tylko nieco ponad miesiąc przed majem '45, do czerwca trwały walki na Filipinach, tylko co rozpoczęła się operacja na Okinawie, która trwała również do czerwca - więc 9 maja 1945 roku armaty II Wojny Światowej grzmiały w najlepsze.

Po drugie - w tak zwanym międzyczasie (między wybuchem II WŚ a wybuchem Wielkiej Wojny Ojczyźnianej), czyli pomiędzy 1 września 1939 a 22 czerwca 1941, w ramach "nieuczestniczenia" w II WŚ, ale korzystając z podpisanego z III Rzeszą paktu o nieagresji, ZSRR zdążył: zająć zbrojnie niemal 1/2 terytorium Polski, stoczyć wojnę zimową z Finlandią, rozprawić się i zaanektować Litwę, Łotwę i Estonię, okroić wyraźnie Rumunię (Bukowina i Besarabia) - wszystko, rzecz jasna, w ramach prowadzenia armią i czołgami pokojowej polityki i moralnego potępienia nazizmu.

Po trzecie - podpisując z Hitlerem pakt o nieagresji (swoją drogą to bardzo ciekawe, że pakt o nieagresji podpisują kraje, które w dniu jego podpisania ze sobą nie graniczą) Stalin umożliwił niemiecką agresję na zachodnią Europę. Nie tylko Polska jest ofiarą tego paktu. Również: Norwegia, Holandia, Belgia, Francja, Grecja, Jugosławia i ich narody mogą być głęboko wdzięczne rosyjskim (radzieckim) władzom za umożliwienie Niemcom spokojnego rozprawienia się z kolejnymi krajami. Pakt Ribbentrop - Mołotow pozwolił Hitlerowi wykorzystać bezproduktywnie stojące na wschodnich rubieżach dywizje Wehrmachtu do "przewalcowania" niemal całej Europy. WSZYSTKIE niemieckie podboje w ramach II WŚ (poza ZSRR) odbyły się w czasie gdy III Rzesza i ZSRR były SOJUSZNIKAMI w podziale Europy.Zanim ZSRR przestał być sojusznikiem Hitlera: SS-Obersturmbannführer Rudolf Höß od niemal roku był komendantem uzdrowiska Auschwitz, Żydzi znaleźli się w gettach czekając na ostateczne rozwiązanie swej kwestii a Polakom przeznaczono los upośledzonego narodu bez elit, które systematycznie, metodycznie i konsekwentnie eksterminowali panowie w mundurach feldgrau (nb. ZSRR i wraz ze swymi funkcjonariuszami, w tym samym czasie, niczym lustrzane odbicie Niemców, robił to samo w stosunku do Polaków na "pokojowo" zajętych polskich kresach wschodnich).

Teraz będzie résumé - nie można narodom byłego ZSRR (dziś Rosji) odbierać prawa do szczycenia się zwycięstwem w Wielkiej Wojnie Ojczyźnianej. Bo to ich wojna, ich "mit założycielski" i ich zwycięstwo. Jednak nie sposób postawić znak równania pomiędzy II Wojną Światową (nawet w Europie) a Wielką Wojną Ojczyźnianą, to dwie różne wojny, różni zwycięzcy i różni przegrani. Fakt, że nagle okazało się (po dwóch latach trwania wojny światowej w najlepsze, po zajęciu niemal całego kontynentu przez sojusznika w grabieży), że ZSRR ma tego samego wroga co alianci, bo grabieżcy wzięli się za łby, niczego nie zmienia. Spora część Europy winna jest wdzięczność Armii Czerwonej za dobicie w berlińskiej norze Hitlera i jego III Rzeszy (bo nie był to dobrotliwy system) - ale innej drogi do gniazda fuerera niż przez Polskę i wschodnią Europę nie było i innej drogi do pełnego zwycięstwa w Wielkiej Wojnie Ojczyźnianej też nie było. Jednak wdzięczność nie może przesłaniać tego, że to, czym zapisał się ZSRR w historii II Wojny Światowej jest zasadniczo odmienne od pomnikowej postaci miłującego pokój bohatera o niepokalanym życiorysie, który oderwany od pługa i dziatek, zmuszony do założenia munduru wygrał II Wojnę Światową, bo nie tę wojnę wygrał. A jeśli weźmiemy pod uwagę jeszcze i to, że przy okazji walki z "hitlerowską hydrą" w toku Wielkiej Wojny Ojczyźnianej, ZSRR na kilka dziesięcioleci mocno postawił żołnierskie buty w połowie Europy, to stosunek do świętowania w Moskwie końca działań wojennych w Europie nabiera nieco innego kontekstu - bo tak naprawdę nie wiemy, które zwycięstwo jest świętowane i komu tak naprawdę machamy chorągiewkami - zwycięzcom w europejskiej II Wojnie Światowej, rozpoczętej na Westerplatte wrześniem 1939, czy w Wielkiej Wojnie Ojczyźnianej zakończonej jałtańsko-poczdamskim porządkiem w Europie Wschodniej. W pierwszej było wielu zwycięzców i jeden przegrany, w drugiej jeden zwycięzca i wielu przegranych.

Od zawsze nie podobało mi się to, co mnie otaczało. I - o dziwo - pomimo, że fundament mych przekonań nie zmienił się, to nadal mam wiele zastrzeżeń do rzeczywistości. Nie potrafiłem cieszyć się starym systemem, bo byłem zbyt liberalny, nie mogę i obecnym, bo jestem zbyt socjaldemokratyczny. Jak się człowiek nie obróci to system ma z tyłu, a i system go tam ma.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Kultura