Podczas Forum Ekonomicznego w Krynicy minister zdrowia ogłosiła swój plan reform. Zarówno plany jak i miejsce ich ogłoszenia pokazują dobitnie, w jakim kierunku ma zmierzać statek zwany „polską służbą zdrowia”, gdy za jego sterami znajduje się Ewa Kopacz.
To, że pakiet ustaw zdrowotnych, który zakładał m.in. komercjalizację szpitali, został zawetowany przez Prezydenta Lecha Kaczyńskiego, nie oznacza, że resort na dobre porzucił plany przekształcenia szpitali w spółki prawa handlowego. Co prawda decyzja o przekształceniu będzie leżeć w gestii powiatów, ale przypomina to bardziej szantaż niż możliwość dokonania swobodnego wyboru. To do powiatów należy najwięcej placówek medycznych, więc rząd proponuje następujący układ – jeżeli powiaty szybko spłacą długi szpitali, będą one mogły nadal funkcjonować jako samodzielne publiczne zakłady opieki zdrowotnej. W przypadku, gdy długi nie zostaną spłacone, w ciągu trzech miesięcy od zatwierdzenia informacji o poniesionej przez szpital stracie za poprzedni rok, placówka będzie zobligowana do przekształcenia w spółkę.
Proponowane przez resort zmiany nie budzą entuzjazmu samorządów. Już teraz niektóre z nich balansują na granicy dopuszczalnego zadłużenia w stosunku do własnego budżetu, trudno zatem oczekiwać, aby znalazły nagle niemałe przecież środki na spłatę szpitalnych długów. Tymczasem rząd uspokaja, twierdząc, że pomoże w spłacie szpitalnego zadłużenia – z budżetu zostaną pokryte długi wobec ZUS i pracowników, zaś na spłatę kontrahentów będą przyznawane dotacje.
Nie jest tajemnicą, że obecny rząd rękoma i nogami podpisuje się pod planami komercjalizacji szpitali, która w efekcie zakończy się prywatyzacją, szukając dogodnej okazji na wcielenie planów w życie. Pytanie, czy przekształcone w spółki szpitale będą bardziej zabiegały o zysk finansowy, czy o zysk, którego w żadnych pieniądzach oszacować się nie da – zdrowie pacjentów. Fakt, że minister Kopacz swoje plany przedstawiła właśnie podczas Forum Ekonomicznego, nie pozostawia raczej złudzeń, co do tego, który zysk będzie priorytetem.
Źródło: „Dziennik Gazeta Prawna”


Komentarze
Pokaż komentarze