Zniknął krzyż sprzed Pałacu Prezydenckiego upamiętniający ofiary katastrofy rządowego samolotu pod Smoleńskiem.
Około godziny 8 rano krzyż został przeniesiony do kaplicy Pałacu Prezydenckiego. Przeniesienia dokonali przedstawiciele Kancelarii Prezydenta. Podczas briefingu Jacek Michałowski, szef Kancelarii Prezydenta, powiedział, że docelowym miejscem krzyża jest kościół św. Anny, dokąd w "odpowiednim momencie" zostanie przeniesiony. Dodał, że Kancelaria czuła się osamotniona w sytuacji, która trwa już od wielu tygodni, a przeniesienie krzyża do kaplicy odbyło się za wiedzą i zgodą prezydenta Komorowskiego. W przeniesieniu krzyża nie uczestniczyli przedstawiciele Kościoła.
Tymczasem kilka dni temu do Warszawskiej Kurii Metropolitalnej został wezwany ks. Stanisław Małkowski, działacz opozycji demokratycznej, kapelan "Solidarności" i bliski przyjaciel bł. ks. Jerzego Popiełuszki. Ks. Małkowski usłyszał ultimatum: albo przestanie przychodzić pod krzyż, gdzie przewodził modlitwom zgromadzonych tam ludzi, albo otrzyma zakaz wykonywania obowiązków kapłańskich. Swoje ultimatum Kuria tłumaczy tym, że "ulica nie jest miejscem do modlitwy". Decyzją Kurii zbulwersowany jest katolicki publicysta Tomasz Terlikowski, który w rozmowie z "Rzeczpospolitą" przypomniał niedawną beatyfikację ks. Jerzego i to, że teraz kapłanów broniących prawdy, spotyka za to kara.
Źródła: "Rzeczpospolita", TVN24


Komentarze
Pokaż komentarze