Redaktora Wyrostkiewicza Bumar (decyzją wiceprezesa firmy) nie wpuścił na wyreżyserowaną przez siebie konferencję prasową, która miał miejsce 8 sierpnia br. Ten skandaliczny incydent zarejestrowała kamera telewizji publicznej, a wyemitował Teleexpress.
Od dwóch tygodni publikujemy efekty pracy naszego Kolegi redakcyjnego Roberta Wita Wyrostkiewicza, który prowadzi śledztwo dziennikarskie dotyczące afery finansowej i technologicznej w polskiej firmie zbrojeniowej Bumar sp. z o.o. Efekty śledztwa są porażające. Wedle naszej wiedzy sprawa musi zakończyć się poważnymi zarzutami prokuratorskimi, a stanowiska kilku ważnych osób w państwie polskim stają się z każdym artykułem nt. Bumaru coraz bardziej zagrożone. Dlatego redaktora Wyrostkiewicza Bumar (decyzją wiceprezesa firmy) nie wpuścił na wyreżyserowaną przez siebie konferencję prasową, która miał miejsce 8 sierpnia br. Ten skandaliczny incydent zarejestrowała kamera telewizji publicznej, a wyemitował Teleexpress. Sam Robert Wit Wyrostkiewicz skierował pismo do Rzecznika Praw Obywatelskich z prośbą o interwencję, ponieważ w jaskrawy sposób pogwałcono zasadę wolności słowa i dostępu do informacji.
Redakcja Portalu Myśl.pl
Zobacz jak Robert Wyrostkiewicz nie jest wpuszczany na konferencję prasową Bumaru
Poniżej zamieszczamy treść tego pisma:
Szanowny Panie Rzeczniku,
Informuję Pana o rzeczy skandalicznej, koło której Pana urząd nie może przejść obojętnie. Wolność słowa, wolny dostęp do informacji, równość pomiędzy obywatelami - wszystkie te wartości, którymi szczyci się Europa XXI wieku zostały dzisiaj pogwałcone przez grupę Bumar sp. z o.o., największą firmę zbrojeniową będąca spółką Skarbu Państwa.
Od dwóch tygodni prowadzę dziennikarskie śledztwo dotyczące wyprowadzenia przez Bumar ze Skarbu Państwa dziesiątek milionów dolarów. W moich artykułach na portalu Mysl.pl i w tygodniku Najwyższy Czas! poruszam też inne, nie mniej skandaliczne wątki, jak sabotaż polskiej myśli technologicznej, potajemne wywiezienie najnowocześniejszej technologii Tafios za granicę, „podchody" pod tę technologię obcych służb wywiadowczych i narażanie zdrowia i życia polskich żołnierzy, którzy na misjach w Iraku i Afganistanie zostali uposażeni w niesprawne i przestarzałe systemy Cherdes.
Nie wymagam od Pana oceny moich konstatacji. Byłbym zresztą pierwszym, który cieszyłby się, gdyby okazało się jednoznacznie, że wyniki mojego śledztwa dziennikarskiego są błędne. Takiej wiedzy jednak nie posiądę, ponieważ dzisiaj decyzją kierownictwa Grupy Bumar p.o. Rzecznika Prasowego, w obecności kamery telewizji publicznej oświadczył, że nie zostanę wpuszczony na konferencję prasową. To skandal! Jako jedyny dziennikarz opisałem wątek finansowy wyprowadzania pieniędzy należących do Skarbu Państwa. Bumar miał szanse usłyszeć moje pytania i dokonać sprostowania, tak jak to winno się odbywać w cywilizowanym kraju. Kilkakrotnie próbowałem zakredytować się na rzeczoną konferencję. Tymczasem firma Bumar dzień przed konferencją odmówiła akredytacji mi i trzem pozostałym dziennikarzom opisującym sytuację w polskiej zbrojeniówce (poza moją skromną osobą odmówiono wstępu na konferencję Krzysztofowi Trepnerowi - „Trybuna", Maciejowi Maroszowi - „Gazeta Polska", Piotrowi Sieńko - „Super Expres").
Pomimo odmowy wejścia na konferencję prasową byłem dzisiaj o 11.00 w siedzibie grupy Bumar w Warszawie. Pokazałem swoje legitymacje prasowe (w tym dokument zaświadczający, że jestem reporterem Radia dla Ciebie, czyli publicznej rozgłośni radiowej). Okazało się, że Bumar przygotował listę ok. 10 dziennikarzy przez siebie wybranych i imiennie zaproszonych na konferencję. Zabrakło tam czterech nazwisk, które zajmowały się sprawą Bumaru i przedstawiały Bumar w negatywnym świetle (do czego zresztą dziennikarze mają prawo, ponieważ czasy PRL dawno minęły, jak mogłoby się przynajmniej wydawać). Oprócz mojej osoby nie chciano wpuścić również dziennikarzy TVP, którzy nie znaleźli się na liście „wybrańców". Dopiero po konsultacjach z kierownictwem Bumaru wpuszczono TVP bez możliwości rejestracji dźwięku i oświadczono przed kamerą telewizji publicznej, że kierownictwo Bumaru po konsultacjach ostatecznie nie wyraża zgody na moje uczestnictwo w konferencji. Sytuację wygnania mnie niemalże z konferencji prasowej pokazali 8 sierpnia w TVP dziennikarze Teleexpressu.
Ten rażący brak szacunku dla wolności słowa i wykonywania zawodu dziennikarza pokazuje jedynie butę Bumaru i każe przypuszczać, że Bumar po prostu boi się niewygodnych pytań i dlatego stosuje techniki operacyjne rodem z Białorusi..
Dlatego jako dziennikarz i obywatel Rzeczpospolitej Polski zwracam się do Rzecznika Praw Obywatelskich z prośbą o natychmiastową interwencję w tej sprawie. Jeśli takie sytuacje jak ta w Bumarze będą tolerowane, to nie można w Polsce mówić o wolności słowa.
Licząc na rychłą interwencję i odpowiedź na mój list pozostaję z wyrazami szacunku.
Robert Wit Wyrostkiewicz


Komentarze
Pokaż komentarze