Polacy coraz częściej stają się ofiarami przestępstw na tle rasowym. Donosi o tym nie tylko raport przygotowany przez Zjednoczenie Polskie, zatytułowany „Hate - Crimes against Poles in UK in 2007". O przypadkach pobić, czy nawet morderstw Polaków na tle rasowym, regularnie informują brytyjskie media.
Rok 2007. 19 stycznia, Abingdon: młodociany gang napada na dwóch studentów z Polski. 7 lutego, Edynburg: Patryk Mnich przez trzy miesiące hospitalizowany po brutalnym napadzie. 20 marca, Redditch: czteroosobowy gang napada na Polaka. Biją go kijami baseballowymi. 22 kwietnia, Cheltenham: kobieta brutalnie rozbija butelkę na twarzy mężczyzny, za to tylko, że jest Polakiem. 20 maja, Leyton: Polak brutalnie pobity w pubie. 2 czerwca, Wiltshire: Michał Zając umiera w szpitalu po brutalnym pobiciu w pizzerii. 31 lipca, Aberdeen: jedenastoletni Polak bity i kopany przez dwóch nastolatków. 27 września, Norwich: Gary Davy skazany za napad z nożem na Polaka. 10 grudnia, Dungiven: Polak bity podczas imprezy dla imigrantów, zorganizowanej przez lokalny council.
Tylko w zeszłym roku brytyjska prasa opisała 50 przestępstw, których ofiarami byli Polacy. W każdym z nich zaznaczono, że była to przemoc na tle rasowym. „Policja w Kent, Cambridgeshire, Norwich, West Yorkshire potwierdza, że do tej pory nie prowadziła szczegółowych statystyk odnośnie przemocy na tle rasowym wobec Polaków" - pisze Wiktor Moszczyński w raporcie „Hate-Crimes against Poles in UK in 2007".
Bardziej świadome problemu są londyńskie oddziały policji. Według Metropolitan Police między grudniem 2006 r. a listopadem 2007 r. w Londynie zgłoszono 4494 przestępstw popełnionych na Polakach. Z tego, w 48 przypadkach poszkodowani potwierdzili, że padli ofiarą przemocy na tle rasowym. Jednak, jak zaznacza Wiktor Moszczyński, trzeba pamiętać, że poszkodowany Polak niekoniecznie od razu wie, co było powodem napadu.
Często jest tak, że niewystarczająca znajomość angielskiego ogranicza komunikację z policją. W takiej sytuacji można założyć, że liczba napadów na Polaków na tle rasowym może być o wiele wyższa niż ta oficjalna. Zdarza się też i tak, że Polacy nie zgłaszają się w ogóle na policję. Nie znają angielskiego, boją się, nie ufają brytyjskiemu wymiarowi sprawiedliwości. Wolą załatwiać sprawy między sobą.
Przykładem takiego zachowania mogą być wydarzenia z lutego 2008 r. w Crewe. Szacuje się, że w Crewe, niewielkim mieście w hrabstwie Cheshire, co dziesiąty mieszkaniec jest polskiego pochodzenia. 24-letni Konrad wraz z dwójką przyjaciół z Polski wracał z dyskoteki do domu.
W tym czasie grupa 20 Anglików zaczęła ich śledzić i wyzywać. Polacy nie reagowali na ich obelgi. W efekcie dwójka przyjaciół Konrada została dotkliwie pobita. Sprawa została zgłoszona na policję, ale niestety nie przez Polaka, który był w szoku i po zaledwie kilku tygodniach życia w Anglii nie znał angielskiego na tyle dobrze, aby zadzwonić na policję.
Oficer Brian Hughes z Cheshire Police w Crewe przyznał, że zachowanie tego typu, czyli niezgłaszanie na policję incydentu, w przypadku Polaków zdarza się dość często. Biuro prasowe Metropolitan Police przyznaje, że Polacy rzeczywiście mają psychiczną barierę wyniesioną z kraju i nadal policję kojarzą z erą komunizmu. Nie ufają jej i swoje sprawy wolą załatwiać między sobą. Boją się zgłaszać na policję, boją się też tego, jak inni Polacy się do nich odniosą.
Aby zmienić tę sytuację, na razie tylko w Londynie, co kilka miesięcy Metropolitan Police organizuje tzw. „Poradnie dla Polaków". To otwarte spotkania, najczęściej w polskich ośrodkach, podczas których każdy Polak może porozmawiać z funkcjonariuszem policji. Tego typu spotkania mają przede wszystkim na celu przełamać wśród Polaków strach przed policją.
Ataki na Polaków o podłożu rasistowskim dochodzą we wszystkich krajach Wysp Brytyjskich i mają podobne nasilenie. Nie ważne, czy to Anglia, Irlandia, Szkocja, czy Walia. Tytułem przykładu można podać jeden z ostatnich incydentów, kiedy to trzech Polaków zostało zaatakowanych nożem w minioną sobotę w Irlandii. Do napadu doszło w północno-wschodnim mieście Cavan na terenie hrabstwa o tej samej nazwie przy granicy z Irlandią Płn.
W chwili ataku, ok. trzeciej nad ranem, trzech przyjaciół wracało do domu. Wszyscy zostali odwiezieni do szpitala. Jeden został zwolniony stosunkowo szybko po opatrzeniu ran, drugi został zatrzymany na dłużej, ale też już został zwolniony. Stan trzeciego, przewiezionego na ostry dyżur w szpitalu św. Jakuba w Dublinie, gdzie przebywa nadal, określa się jako stabilny.
Przybywa Brytyjczyków niewytrzymujących konkurencji z wykwalifikowanymi i tanimi pracownikami z Polski. Swoją frustrację wyładowują, napadając na naszych rodaków.28-letni Michał Kasztelan został pobity w centrum Edynburga tylko dlatego, że jest Polakiem. Trzech kopiących go mężczyzn wrzeszczało, że zabiera im pracę. - You fucking Polish cunt! („Ty pier... polska p... o!") - usłyszał od napastników. Mieli na sobie robocze ubrania, w jakich pracuje się na budowie.
(JR)


Komentarze
Pokaż komentarze (5)