Kardynał Józef Glemp z podziwu godną determinacją przez ostatnie lata oddał się nie tak znowu popularnej w społeczeństwie idei budowy Świątyni Opatrzności Bożej. Z niezrozumiałych dla mnie przyczyn postanowił wznowić dzieło kilkakrotnie przed laty zaniechane, zatem takie, na którym ciąży fatum.
Fatum i religia katolicka to dwa wykluczające się pojęcia, a jednak.... Co decyzja, to katastrofa. Najpierw wybór projektu, wokół którego było spore zamieszanie, potem zbiórka pieniędzy, która nie przyniosła oczekiwanych kwot, a co gorsza, nie cieszyła się popularnością wśród wiernych zwykle chętnie sypiących groszem na budowę kościoła, potem dotacja z budżetu państwa za rządów AWS, która wzburzyła część społeczeństwa, długo by wymieniać...
Nie pomogły liczne bardzo wezwania kardynała Glempa czynione przy każdej, nawet najmniej stosownej okazji - wierni jakoś ogłuchli, czy co, ciągle dawali za mało. Dzisiaj brakuje nie tak znowu wielkiej kwoty - wystarczyłoby niespełna 4 złote od obywatela, a jak policzyć polonię, to zrzutka po trzy złote rozwiąże problem, ale widać, a właściwie nie widać perspektyw, by tak się stało, skoro kościół nieustająco wywiera naciski na kolejne rządy, by te przyznawały dotacje z budżetu.
Ku zniesmaczeniu bardzo dużej części społeczeństwa sejm zaakceptował tegoroczny budżet, w którym dotacja na świątynię była wyszczególniona i co? I okazało się, że uchwalona dotacja przekazana być nie może z powodów proceduralnych - pisze o tym szczegółowo "Dziennik", przy okazji informując, że ubiegłoroczna dotacja z budżetu z tych samych powodów również nie została skonsumowana. Sprawę rozwiązałoby dopisanie do statutu fundacji zajmującej się budową zamiaru prowadzenia działalności o charakterze kulturalnym we wznoszonym obok świątyni Centrum im. Jana Pawła II. Proste, prawda? Więcej, zgodne z prawdą, o ile można polegać na treści doniesień medialnych o koncepcji tego informacyjno-edukacyjnego Centrum, brak takiego wpisu jest pewnym zaniechaniem ze strony fundacji.
Powyższe myślenie grzeszy jednak naiwnością. Ks. Leszczewicz nie jest taki chętny do zmiany statutu. - Budowa świątyni nie jest tylko sprawą Kościoła, lecz całego narodu i państwa, które wielokrotnie zobowiązywało się do realizacji tego przedsięwzięcia. Dlatego strona państwowa powinna znaleźć sposób na przekazanie tych środków, my ich wyłudzać wątpliwymi sposobami nie będziemy - tłumaczy. (cytuję za wiadomościami TVN24).
Fatum zatem, czy opieka Bożej Opatrzności, która nie pozwala na to, by bezwzględnie roszczeniowa postawa kładła fundamenty i budowała strop kolejnego dzieła "ku chwale Bożej"?
A może księdzu Twardowskiemu bezwzględny nakaz kardynała zbyt utrudnił drogę na spotkanie z bliskimi i szepnął słówko żalu, tam, w niebie?
***************
Trzeba minąć świętego Piotra z ciężkim kluczem
Agnieszkę z barankiem przy twarzy
Teresę co jeszcze kaszle
bo marzła w klasztorze
trzeba przepychać się przez męczenników
co stanęli z krzyżem i utworzyli korek
obok skromnego bociana
obok Agaty co częstuje solą
obok świętego Franciszka z wilkiem
(zdejmuje mu kaganiec żeby mógł poziewać)
obok świętego Stanisława z zeszytem do polskiego
--- i widzę wreszcie moją matkę
w nie spalonym domu
przyszywa guzik co się gubił stale
Ile trzeba przejść nieba żeby ją odnaleźć (ks. Jan Twardowski)


Komentarze
Pokaż komentarze (3)