Świat nam się rozrósł. Na mapy naniesiono niemal wszystkie zakątki globu. Człowiek poleciał w kosmos, na Księżyc. Inwestujemy w badania kosmosu, nasłuchujemy sygnałów od innych cywilizacji. A jednocześnie świat się niepomiernie skurczył. Zwłaszcza przez ostatni rok. Paradoks? W każdym razie takie odnoszę wrażenie oglądając „Durczok news”. Czasem mam dziwne uczucie, że poza Warszawą nic nie istnieje. Jest stolica, a poza nią nic. Ludzi niby ją opuszczają, ale tak naprawdę stoją na granicy miasta, a wszystko dzieje się w ich głowach [odsyłam do mądrej książki pani Tokarczuk, pt. „Prawiek i inne czasy”].
Rosja przestała istnieć wraz z rozpadem Sajuza. Istnieje tylko jej emanacja, zwana „nitka gazowa”. Europa ogranicza się do Brukseli. Jest jeszcze Anglia, tam się wyjeżdża przed represjami radykalnego PiSu.
Potrzeba spektakularnej tragedii, żebyśmy dowiedzieli się o istnieniu całych kontynentów.
Pożar ropociągu.
Inwazja Etiopii na islamistów w Somalii.
Tajfun.
Oglądając polskie serwisy „informacyjne” wiem, że świat jest istotnie mały.
Warszawski


Komentarze
Pokaż komentarze (1)