Ponieważ zostałam nazwana "resortową dziatwą", "najgorszym sortem Polaków", "komunistką i złodziejką" przez prezesa PiS i posłankę Pawłowicz, ujawniam w jakim resorcie moja rodzina pracowała i gdzie ośmiorniczki jadła. Mój Tata jadł ośmiorniczki w więzieniach komunistycznych, gdzie po aresztowaniu w 1970 r. spędził 7 lat. Prokurator żądał dla niego kary śmierci. Przeżyłam 48 rewizji w domu, będąc dzieckiem. Czasem nie mieliśmy co jeść. Mama została z trójką małych dzieci. Jak Tata wyszedł z więzienia, został przez sędziego Kryże (późniejszy wiceminister PIS) aresztowany na 3 miesiące w 1980 r. za zorganizowanie manifestacji, potem zaangażował się w tworzenie Solidarności i w stanie wojennym znowu na 2 lata został internowany. Wyszedł z internowania jako ostatni. W sumie jako młody człowiek spędził w więzieniach 10 lat, jego kariera jako prawnika i historyka (skończył dwa fakultety na dwóch uniwersytetach) była skończona. Mój dziadek Ignacy Czuma był posłem na Sejm w przedwojennej Polsce, jednym z autorów konstytucji kwietniowej z 1935 r. Został najpierw uwięziony przez Niemców w 1939 r., a potem przesiedział w więzieniach stalinowskich kilka lat. Brat dziadka, Walerian Czuma, dowodził obroną Warszawy w 1939 r. Mogłabym tak dalej wymieniać, bo historia mojej rodziny to nieustanna walka o niepodległość Polski. Jestem dumna z tego i nie odbierze mi tej dumy ani pani Pawłowicz ani pan Kaczyński obrzucając mnie inwektywami. Szumowiny wylądują na śmietnisku historii, a prawda zwycięży
Czas już zacząć głośno mówić kto gdzie stał.Kto siedział i był prześladowany przez Kiszczaka i jego ludzi,a kto żarł ośmiorniczki w stanie wojennym,bo ludzie Kiszczaka zapomnieli go internować.
Czas w końcu powiedzieć głośno że "zapomnieli" internować tylko tych którzy się skundlili i poszli na współpracę.A określenie "szumowiny",przyjaciół tych różnych Kryże,Piotrowiczów itp. i tak jest mało adekwatne.


Komentarze
Pokaż komentarze (9)