110 obserwujących
621 notek
1322k odsłony
6482 odsłony

Holocaust a polski antysemityzm

Wykop Skomentuj133

W dzisiejszej notce https://www.salon24.pl/u/1maud/999797,paliwo-dla-roszczen-z-act-447 blogerka 1maud zajęła się kwestią zagrożeń wynikających z zapisów ustawy ACT 447, obligującej amerykański Kongres do przejęcia funkcji nadzoru nad wykonaniem zapisów Deklaracji Teresińskiej. Pod notką od razu pojawiły się komentarze o polskim antysemityzmie i roli Polaków w Endlösung der Judenfrage (ostateczne rozwiązanie kwestii żydowskiej). Takie komentarze, wrzucane przez tych samych komentatorów, pojawiają się pod każdym tekstem, w którym występuje słowo „Żyd”. Wg tych komentatorów na świecie są dobrzy Żydzi i pozostałe narody – złe i zaczadzone antysemityzmem. A najbardziej zaczadzonymi antysemitami  Polacy. Jak mantra powtarzane są te same oskarżenia – w przedwojennej Polsce szalał antysemityzm, będący immanentną cechą Polaków, co implikowało wybór okupowanej Polski dla budowy obozów zagłady. Ponadto, wg tych komentatorów,  udział Polaków był warunkiem koniecznym dla przeprowadzenia Zagłady, gdyż niemieccy funkcjonariusze Gestapo i SS nie mieli pojęcia, kto jest Żydem i byli zmuszeni korzystać ze wskazówek udzielanych im przez polskich antysemitów.  

Omawiani komentatorzy nie przyjmują do wiadomości, ze antysemityzm nie był przyczyną wszystkich konfliktów polsko-żydowskich. W Polsce w okresie międzywojennym byli antysemici, ale były też wrogie zachowania części Żydów wobec ludności polskiej czy państwa polskiego. Choć oczywiście nie sposób porównywać te zachowania z tym, co Niemcy z pomocą polskich szmalcowników wyrządzili Żydom. Relacje polsko-żydowskie w ciągu dziejów bynajmniej nie były sielanką, a Rzeczpospolita nie była „rajem Żydów”, jak utrzymują niektórzy. Ale to nie oznacza, że za wszelkie konflikty polsko-żydowskie odpowiada antysemityzm.

Wprawdzie dotychczasowe próby polemiki z autorami tych komentarzy kończyły się niepowodzeniem, gdyż są oni impregnowani na wszelkie argumenty, jednak pamiętając o łacińskiej sentencji dum spiro, spero  (póki oddycham, mam nadzieję) spróbuję przedstawić opinie dwóch zachodnich historyków w sprawie „Holocaust a polski antysemityzm”. 

Miesiąc temu w „Dzienniku Gazecie Prawnej” ukazała się rozmowa Magdaleny Rigamonti z brytyjskim historykiem Normanem Daviesem o jego nowej książce (autobiografii) „Norman Davies. Sam o sobie”. Oto fragmenty tej rozmowy:

[….]Panie profesorze, opisuje pan spotkanie w Ambasadzie Izraela w Londynie, w 1974 roku. 

Zamknięte spotkanie. Było przeznaczone dla zawodowych młodych historyków. Mówił głównie Yehuda Bauer, izraelski historyk. To miały być warsztaty nauczania o Holokauście. Początek wielkiej akcji, wielkiej kampanii promowania wiedzy o Holokauście na świecie. Profesor Bauer jasno przedstawił schemat historyczny. Opierał się on na tym, że w czasie wojny, w Polsce, bo to wszystko odbyło się przecież w Polsce, byli wykonawcy, były ofiary i byli ci, którzy na to wszystko biernie patrzyli, tzw. "bystanders". Wykonawcy to hitlerowcy...

Niemcy.

Nie, nie Niemcy: naziści, hitlerowcy. Rzadko się mówi o Niemcach kolektywnie, stereotypowo, jak o Polakach. W tym schemacie nie występowało słowo "Niemcy". Byli hitlerowcy i kolaboranci, ofiary, ale wyłącznie Żydzi, i ci bierni, czyli Polacy. Powiedziałem wtedy: przepraszam, mój teść, Polak, w czasie Holokaustu siedział w dwóch obozach koncentracyjnych.

Wstał pan, rękę pan podniósł?

Tak. Wstałem. Mówiłem o teściu, który przeżył Dachau i Mauthausen. Zapytałem prof. Bauera, czy w związku z tym mój teść był biernym obserwatorem Holokaustu. Usłyszałem, że są wyjątki. Ja na to, że mój teść nie był jedynym Polakiem w obozach koncentracyjnych, tylko miliony Polaków cierpiały, ginęły, więc cały ten schemat nie bardzo pasuje do rzeczywistości.

Ilu było wtedy brytyjskich historyków w ambasadzie Izraela?

Może trzydziestu, może kilku więcej.

I tylko pan zaoponował?

Tylko ja, dlatego to pamiętam. Byłem na tym spotkaniu trudnym człowiekiem, takim trudnym uczniem, który kwestionuje to, co mówi nauczyciel. Przeszkadzałem, bo z całego spotkania miało wyniknąć, że Polska była historycznym ośrodkiem antysemityzmu, w związku z czym zasadne jest określanie Polaków mianem antysemitów. Zakrzyczano mnie. Usłyszałem: "Siadaj!" i "polonofil".

Te ostatnie jako obelgę?

Hm... To było 40 lat temu, ale tak, pamiętam. Tak niestety jest, że Polska została wpisana do tego schematu jakby z góry. I to ciągle wychodzi.

Gdzie jest ta "góra"?

Bardzo często w Ameryce, ale również w Izraelu. Każdy naród, każdy rząd mają pewne schematy w myśleniu o historii. Tylko że Izrael ma specyficzną politykę historyczną. Mogę tysiąc razy powiedzieć, że ten schemat jest nieprawdziwy, ale jeśli jest on powtarzany milion razy, to moje słowa pozostaną kroplą w oceanie. Niestety, ten schemat został przyjęty na Zachodzie, nie tylko na uczelniach, ale i na poziomie wiedzy powszechnej, i dominuje w narracjach o II wojnie światowej. Stało się to jednak dopiero w latach 70. Proszę sobie wyobrazić, że kiedy byłem studentem w Oksfordzie, w końcu lat 50. i na początku 60., to Holokaust w programie studiów nie istniał. Nie istniał też jako temat w państwie Izrael przez pierwszych dwadzieścia lat po wojnie. Izraelczycy nie chcieli o tym mówić ani słuchać. Kiedy prawica izraelska zdobyła władzę, wymyślono ten schemat, który ja poznałem w 1974 roku. Teraz jest jak Biblia, jedyna niepodważalna prawda. Kiedy już byłem profesorem w Londynie, trudno mi było tłumaczyć, że to zło hitlerowskie, niemieckie, faszystowskie nie było jedyne.

Wykop Skomentuj133
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Kultura