ON: Dlaczego nie wierzysz?
JA: Odpowiedź jest prosta... Katolicyzm polski - jest anty-ludzki, anty-polski, wtrąca się do każdej dziedziny życia, jest skrajnie nacjonalistyczny... Wymieniać dalej? A kiedy słyszę o dialogu który prowadzi z innymi wyznaniami rzucam pytanie - "Jakiego dialogu?". Wiem, jestem niesprawiedliwy ale życie nie jest sprawiedliwe. Nie muszę usprawiedliwiać mojego poglądu.
ON: Masz racje, to jest niesprawiedliwe...
JA: Ale nie oznacza to, że nie wierzę w metafizykę. COŚ musi być. Wiara to wiara. Człowiek musi opierać się na czymś, choćby na samym sobie. Wiara w siebie samego to ostatnia instancja miłości do człowieka. Wiara w człowieka i jego moc działania i tworzenia - to metafizyka.
ON: Czyli - wierzysz w człowieka?
JA: Tak. Ja jestem TUTAJ i Ty jesteś TUTAJ. Liczy się tylko to TERAZ i to TUTAJ. Dialog międzyludzki to podstawa naszej egzystencji. Mógłbym z Tobą rozmawiać, a ty byś mnie nie słuchał. Proste. Urywasz dialog. Nie ma sensu dalej z Tobą ciągnąć tej rozmowy... Dlatego człowiek i mowa - to szczeble na których można opierać wartości i wiarę. Potrzebna jest tylko zdolnośc mówienia i zdolność słuchania.
ON: Lecz słowo "człowiek" nie może zastąpić pojęcia "boga".
JA: Bóg to abstrakcja. Drugi człowiek... Drugi człowiek jest bardziej abstrakcyjny niż bóg. Podobno człowiek nie potrafi zrozumieć samego siebie. A co dopiero drugiego człowieka...
ON: Ale przecież przed chwilą mówiłeś, że dialog międzyludzki, mowa... Na tym można opierac wartości. Teraz: nie możemy zrozumieć siebie i drugiego człowieka. Gdzie w tym tkwi haczyk?
JA: Czym jest dialog? Nieustającą próbą zrozumienia człowieka z człowiekiem. Możemy próbować rozumieć człowieka - lecz nasze zrozumienie zawsze będzie niepełne. Lecz właśnie to dążenie do sedna sprawy, do jądra naszej istoty, wiara w zrozumienie - heroiczna i skazana na niepowodzenie - to czyni nas człowiekiem. W to możemy wierzyć. "Choćby miał gniewać się na nas dobry Bóg".
ON: Jednak wierzysz.
JA: Tak. Tylko nie wierzę w Boga.
(rozmowa z dnia 19.03.2006, pomiędzy NIM a MNĄ)
****
Notka odautorska z naszego dzisiejszego dnia:
To było tak dawno. Nie pamiętam od czego się to wszystko zaczęło - ale miło spędziliśmy wieczór przy kawie w Altanie we Wrocławiu. Musiałem szybko uciekać i nie dokończyliśmy tej rozmowy. Dużo bym zmienił - z dzisiejszej perspektywy. Kościół jaki jest, taki jest - ale swoją rolę pełni - rolę układającą świat.
Życie dalej jest niesprawiedliwe i takie pozostanie.
Czasami usprawiedliwiam moje poglądy.
Ciągle wierzę w dialog.
Jeden z moich profesorów powiedział mi, że moje prace są pozbawione "słuszności", są pozbawione "pewności". Dzisiaj usłyszałem, że jestem zbyt pewny moich poglądów z ust kilku blogowiczów. Nie jestem alphą i omegą. Nie jestem Bogiem. Jestem człowiekiem i nie jestem niczego pewien.



Komentarze
Pokaż komentarze (2)