Główna bohaterka Coetzeego w "Wieku żelaza" - wyraża przekonanie, które powinniśmy wziąć do serca - żyjemy w epoce żelaza, młodzi bezwzględnie potrzebują rozliczeń by na czymś budować nowe społeczeństwa, są niczym marzenie Machiavellego - są jak lew i lis. Mocni, twardzi i zimni - są jak żelazo.
Bohaterka zastanawia się - dlaczego nie wkraczamy w miękkie epoki - dlaczego nigdy ludzkość nie znalazła się w wieku gliny czy błota? Dlaczego ludzi co raz mniej stać na okazanie swoich słabości i rozterek?
Mocny mężczyzna - dlaczego mężczyzna ma być silny? Czy nie może być słaby? Czy nie może ujawnić swojego bólu? Czy ukazanie tego, czego nie może zrobić - uwłacza jego człowieczeństwu, czy wręcz przeciwnie wzmacnia je? Boli mnie to, że człowiekowi narzucana jest chora kalka społeczna - "Ty to taki miękki jesteś." - słowa, które powinny radować, bolą.
Dużo ludzi nie pasuje do współczesnego świata - ci, którzy są z gliny, nie komponują się z tworzywem twardym. Dlatego żelazo, przygniata, rozbija, formuje glinę - by nadać odpowiedni kształt, który można wzmocnić - lecz forma ta będzie krucha i pod uderzeniem rzeczywistości zacznie pękać. Człowieka miękkiego nie można wzmocnić, nie można mu współczuć z tego powodu - człowiek miękki jest faktem.
Często miękki człowiek płacze - do poduszki w nocy, idąc przez miasto ("łzawią mi oczy"), spotykając się z bliskimi ("Nareszcie jesteście!") - człowiek z gliny zdaje sobie sprawę, że jest to niepożądane zachowanie. Człowiek z gliny, chce żeby wszyscy byli z gliny. Boli go to, że tak rzadko spotyka osobę podobną sobie.
Relacja męsko-damska ludzi z gliny - jest usłana cierpieniem. Ponieważ każde odejście kogoś w związku, jest równe zdradzie. Dlatego kobieta i mężczyzna z gliny są od siebie uzależnieni. Jeżeli raz się straci zaufanie, to cały związek stanie się ruiną - powrót, nie wchodzi w grę.
Człowiek z gliny - nie szuka ideału, szuka kogoś z kim razem zapłacze, albo kogoś kto w milczeniu będzie siedział wieczorami przy nim. Seks? To konwulsje - potrzebuje fizyczności, ale seks nie ma w sobie nic z Amora - poszukując drugiego człowieka, człowiek z gliny wpada w objęcia Tanatosa. Potrzeba drugiego człowieka, bywa bowiem destruktywna.
Społeczeństwo nie chce widzieć ludzi z gliny na ulicach - ponieważ wszyscy powinni być twardzi, a oni psują całą rzeczywistość. Człowiek z gliny w świecie żelaza i szkła - jest zanieczyszczeniem.



Komentarze
Pokaż komentarze (2)