Opowiadałem kiedyś o Głogowie - cudowne miasto pochłonięte, przez rytm robotniczy z czasem. Uśpione, wydawać by się mogło, że martwe. Miasto, które dostosowało się do człowieka. Dzisiaj? Dzisiaj Głogów.
Witaj.
Co podać? To co zawsze?
Nie - jednak dzisiaj rezygnuję. może coś innego - czysta będzie najlepsza na ten wieczór.
[Pada i powietrze w Głogowie jest oczyszczone. Opowiadałem, że Głogów, przed deszczem, śmierdzi? To jest coś niesamowitego, miasto szykuje się do oczyszczenia.]
Odpalam Djaruma (znowu Black).
Uwielbiam twój zapach.
Uwielbiam twoje usta (znowu czerwień).
Uwielbiam twoje stopy.
Zimno Ci znowu w nogi?
Ogrzeję się...
[Chana znowu miewa koszmary - ma dziwne wachania temperatury, mam nadzieję, że żadnej paroksetyny nie będzie musiała ponownie przyjmować]
...
To było wczoraj
...
Wyrwał mnie właśnie telefon - Chana płacze. Chce się spotkać. Odmawiam.
...
To - dziś. To - Głogów. To - cierpienie.
Nie chcę byś mnie ponownie obciążała swoim bólem. Sam sobie nie radzę ze swoim.
...
Jestem niekonsekwentny - oddzwaniam i mówię, że się spotkamy. Poradzimy sobie, będziemy pić za Boga, Allaha, czy za Jahwe. I pójdziemy razem do łóżka i stracimy przytomność. I rano obudzimy się na kacu.
...
Wychodzę.



Komentarze
Pokaż komentarze