Otwieram szafę i nie wiem co wyciągnąć. Ala proponuje bym zawiązał oczy i szukał na ślepo - zgadzam się.
Idąc ulicami miasta - wyczuwałem jak wszyscy z zaciekawieniem przyglądają się mojej osobie:
- zielone sztruksowe spodnie (z polskiego bazaru)
- czerwona koszula typu unisex (z podobizną Fridy i z hasłem: "I paint self-portraits because I am so often alone, because I am the person I know best." - zakupiona w Londynie - w tamtejszym lumpie)
- biały krawat (skąd ja go mam?)
- beret a'la "siły lotnicze" (z przeszkolenia)
- Martensy 3-letnie
Nie lubię jak mi się ludzie przyglądają - Londyn różni się tym od Wrocławia, że nikt się Tobie nie przygląda, kiedy czujesz, że przeżywasz konflikt z modą. Nie przyglądają się nawet wtedy kiedy przeżywasz konflikt i w dodatku śpiewasz "Kiedy umieram" Huntera (ech...chwilowa niepoczytalność) idąc Gower Street.



Komentarze
Pokaż komentarze (3)