Odzyskałem spokój ducha - tym razem o własnych siłach, bez pomocy bliskich i rodziny. Odzyskałem spokój i spoglądam na całą polską politykę z pogardą - na liberalizm spoglądam z litością - jest taką samą mrzonką jak komunizm. Profesorze Sadurski - liberalizm nie jest za wolnością, tylko za jakąś mutacją wolności - najdobitniej określiła wolność Ayn Rand - i z dnia na dzień, o ile kiedyś wyśmiewałem ten "chory obiektywizm", przybliżam się do uznania idei randowskich w dziedzinie etyki - czy nie możemy uznać jej poglądów odnośnie jednostki za najdobitniejsze określenie wolności? Zawarła w wolności - samotność i ból - czyli wszystko to co spowodowało chorobę tego wieku.
Wolność to choroba dla konserwatystów jaki i dla skrajnej lewicy. Jest też (wolność) chorobą, o dziwo dla liberalizmu - który mimo swojej pięknej tradycji nie propaguje całkowitej wolności - ponieważ też może stać się niebezpieczeństwem. Nie wspominam o nacjonalizmach i totalitaryzmach - tam wolność staje się wrogiem numer jeden - próba jej dyskredytowania opiera się na tym, by poświęcić swoją wolność dla dobra ogółu - opiera się na tym, by jedną osobę poświęcić, by ratować tysiąc osób. Gdyby ode mnie zależało w jakimś krytycznym momencie czy ratować siebie czy tysiąc innych osób, których nawet nie znam... Co bym zrobił? Ha! A skąd ja mam to wiedzieć? Pewnie chciałbym żyć - i żaden Bóg nie mógłby powiedzieć mi, że warto poświęcać się dla cudzych istnień.
Nienawidzę prawicy! Boże! Jak ja ich nie cierpię - czy oni wiedza co to jest życie i człowiek? Czy tylko próbują nałożyć chorą kalkę niesprawiedliwości na cały świat?
Umarła - i nie płakałem. Na pogrzebie cieszyłem się jak i cała reszta. Nikt nie płakał - w końcu przestanie cierpieć. Jak płakaliśmy to tylko z radości. Później wspominaliśmy, a jej matka częstowała nas winem.
Rodzice nie powinni widzieć śmierci swojego dziecka.
A przecież...
To był tylko wypadek...
Patrzcie, jakie to banalne...
Idziesz z zakupów i przechodzisz przez światła...
Robisz akurat obiad z matką i nagle...
Trach!
Twoje ciało pęka i się rozsypuje...
[Jaki to ból?]
Chwila.... Chwila..... Odrywasz się od ziemi....
....................Lecisz......................
I padasz........................................
Za chwilę trafisz do szpitala.
Za chwilę zaczną Cię składać.
Ale już za późno, może o tym wiesz, może nie....
Następnego dnia widzisz ją nieprzytomną.
Następnego dnia dowiadujesz się, że leży martwa w łóżku.
Mijają kolejne dni i widzisz jak ląduje w wykopanym grobie przez żywych.
Miała dwadzieścia cztery lata.
I miała życie.
I myślicie, że jestem zły na tego cholernego kierowcę?
Nie. Jestem zły na nią - ponieważ jej już nie ma.
Nie ma jej życia.
I dopiero teraz płacze się - ponieważ już nie stanie na twojej drodze.




Komentarze
Pokaż komentarze (2)