Chlebowski swoje - blogerzy swoje. Tym razem zwrócić, koniecznie trzeba uwagę na te kilka słów o relacjach z Kościołem ("Wszystkie decyzje dotyczące relacji państwo - Kościół będą podejmowane przez rząd (...)"). Czy nie należy w końcu odciąć się od cycka Matki Boskiej? Czy tych relacji, nie powinniśmy się wyrzec, by oczyścić odrobinę życie polityczno-społeczne? Dlaczego ciągle Kościół chce mieć tak wielki wpływ, na decyzje polityczne w tym kraju? Przecież każdy obywatel jest swoim własnym przedstawicielem, ma jeden głos należący do niego, nie musi się słuchać Kościoła - chyba, że Polak jest aż tak mało odpowiedzialny, pozbawiony jakiegokolwiek rozumienia o człowieku - i chce być prowadzony, ale nie w stronę światła, jak obiecują hierarchowie, tylko w stronę ciemności.
Czy można być świętym i człowiekiem w jednej postaci? Albo bohaterem i człowiekiem? Cele i priorytety się wykluczają - gdy chcesz zostać świętym, musisz wiedzieć, że człowieczeństwo już Cię opuszcza. A jak potrafisz pogodzić te dwie rzeczy to musisz być wyjątkowo szczęśliwym człowiekiem. Takim, na którego spłynęły łaski boże.
Donald Tusk już narozrabiał - wczoraj o tym napisałem w krótkiej nocie pt. "Nie płacze przy obieraniu cebuli" (dzisiaj kontynuacja tego tematu - czekam z niecierpliwością na przekład artykułu z "Allgemeine Zeitung", niesamowita bomba), dzisiaj Donald Tusk wywołuje niepotrzebnie dyskusje na temat przeszłości polsko-niemieckiej. Widzicie, z historią to jest tak - można przebaczyć, można zapomnieć, można pogrążyć się w historii, można wykazać się nad-pamięcią i nie-do-pamięcią - wszystko jest wtedy na swoim miejscu, ponieważ są to postawy znane od zawsze człowiekowi. Tylko, że Donald Tusk nie zrozumie postawy społeczeństwa niemieckiego do historii, nie osiągnie nigdy konsensusu, nie zrozumie w całości wszystkich ludzi, którzy biorą w swoje ręce swój los i nim szafują - ponieważ to zupełnie inne społeczeństwo, inny kraj i inne obyczaje. Premier RP musi to zrozumieć i zaakceptować sposób pamiętania w Niemczech. Jednak na to co może wpływać Donald Tusk, to sposób pamiętania w Polsce, tutaj należy się przejmować, że ciągle panuje sposób monumentalnego traktowania historii w Polsce. Dopóki jednak polityka, państwo i kościół nie rozdzielą się - dopóty, nic się w tej kwestii nie zmieni, ponieważ w rozumieniu Polaków będzie to, że są "Mesjaszem wśród narodów świata".
Czy można być świętym i człowiekiem w jednej postaci? Albo bohaterem i człowiekiem? Cele i priorytety się wykluczają - gdy chcesz zostać świętym, musisz wiedzieć, że człowieczeństwo już Cię opuszcza. A jak potrafisz pogodzić te dwie rzeczy to musisz być wyjątkowo szczęśliwym człowiekiem. Takim, na którego spłynęły łaski boże.
Donald Tusk już narozrabiał - wczoraj o tym napisałem w krótkiej nocie pt. "Nie płacze przy obieraniu cebuli" (dzisiaj kontynuacja tego tematu - czekam z niecierpliwością na przekład artykułu z "Allgemeine Zeitung", niesamowita bomba), dzisiaj Donald Tusk wywołuje niepotrzebnie dyskusje na temat przeszłości polsko-niemieckiej. Widzicie, z historią to jest tak - można przebaczyć, można zapomnieć, można pogrążyć się w historii, można wykazać się nad-pamięcią i nie-do-pamięcią - wszystko jest wtedy na swoim miejscu, ponieważ są to postawy znane od zawsze człowiekowi. Tylko, że Donald Tusk nie zrozumie postawy społeczeństwa niemieckiego do historii, nie osiągnie nigdy konsensusu, nie zrozumie w całości wszystkich ludzi, którzy biorą w swoje ręce swój los i nim szafują - ponieważ to zupełnie inne społeczeństwo, inny kraj i inne obyczaje. Premier RP musi to zrozumieć i zaakceptować sposób pamiętania w Niemczech. Jednak na to co może wpływać Donald Tusk, to sposób pamiętania w Polsce, tutaj należy się przejmować, że ciągle panuje sposób monumentalnego traktowania historii w Polsce. Dopóki jednak polityka, państwo i kościół nie rozdzielą się - dopóty, nic się w tej kwestii nie zmieni, ponieważ w rozumieniu Polaków będzie to, że są "Mesjaszem wśród narodów świata".
PS.
Zadowoleni? Nie będzie już więcej "nasz" premier - ponieważ to nie jest MÓJ premier. Pozdrawiam pana Kraszewskiego...




Komentarze
Pokaż komentarze (19)