Uwielbiam powroty, moga Cię spotkać, tylko zaskoczenia, a jak zaskoczenia nie ma to i to też jest zaskoczenie, że nic się nie zmienia.
I tak:
Maryla wzmacnia ducha prawdziwego Polaka w Narodzie.
Grzesia jak zwykle nie ma.
Mad Dog mieszka czterdzieści kilometrów w dół od mojego rodzinnego miasta. (głęboko... jak mam się tam dokopać? Zatrudnić fachowców od kopania z Polkowic?)
Powstaje nowa konfederacyja - ciekawi mnie to i z miłą chęcią będę wspomagał.
Igła - ciągle próbuje powiedzieć, że mnie kocha (to znaczy moje teksty). Ale coś mu to nie wychodzi. Oczywiście wszystko okraszone dość lakonicznym sposobem bywania.
Lach - awangardzista i tradycjonalista w jednym. Podoba mi się to rozumienie - przecież postmoderna czerpie z tradycji pełną gębą. Ale pewnie też się nie przyzna, że należy do ponowczesnej genracji.
Mirosław Kraszewski - próbuje powstrzymać mnie przed zdobyciem Polski. Niech, próbuje dalej. Prawdziwy Polak, komentujący z Niemiec.
Futrzaka cenię za przypisy z Habermasa - ale polecam Baudrillarda i jego teorię mediów.
Azrael - długie elaboraty Azraela powoli męczą, ale trzeba czytać.
Igor Janke - upity szczęściem, ponieważ przetrwał tyle rządów.
Pan Paliwoda - dlaczego ominęły mnie jego harce i figle?
Artur Nicpoń - przemawia ludzkim głosem, więc nic się nie zmienia. Ale pewnie dalej by mnie odstrzelił. Więc krzyż mi na drogę.
Krzysztof Leski - nie pisze. Przyprawia mnie to o zawał. Ponieważ częstotliwość, z jaką dodoawał kolejne notki przyprawiała mnie o zawrót głowy.
Prawica - ciągle doszukuje się nikczemnych działań lewicy salonowej,a przecież lewicy tutaj tyle ile kot napłakał.
Lewica - cicho krzyczy.
Menzel - pisze.
A teraz...
Niech nastanie cisza i sen.



Komentarze
Pokaż komentarze (3)