Zastanawia mnie sprawa pana Paliwody i pana Leskiego (już nie mieszam się w sprawy z Majorem i Grzesiem) - pan Paliwoda może być dumny, ponieważ dzięki temu kolejne szanowane medium internetowe opublikowało jego tekst i to tym razem Onet - więc wkracza pan w jaskinię samego szatana, pfuuuu, to znaczy w jaskinię jednego z najważniejszych mediów w Polsce, czego należy pogratulować.
Panie Igorze - tak to już jest, że media chcą widzieć przykre rzeczy i znowu zobaczyły. Nieprzemyślane wypowiedzi pana Pawła Paliwody, skierowane do pana Krzysztofa Leskiego mogą stać się symbolem tego co tutaj się dzieje - pewnego niesamowitego podziału, niemożliwości pogodzenia się z tym, że istnieją dwie strony albo i więcej stron Salonu.
Salon od początku, wg. pańskiego założenia (przynajmniej ja to tak rozumiałem), miał być miejscem dyskusji, opinii, miejscem gdzie można spotkać nie tylko poglądy prawicowe, ale też poglądy lewicowe i skrajne. Wszystko oczywiście z dodatkiem publicystyki "czerwonych". Ale oczywiście wszystkim się nie dogodzi i pojawiały się pierwsze pęknięcia - a tutaj, ktoś miał coś ważnego do powiedzenia i jego temat nie został opublikowany, tym samym naruszając obiektywność tego projektu (która była mitem, ponieważ teksty zawsze są wybierane przez kogoś); tam, ktoś odchodzi ponieważ kłótnie są na jego blogu - blogi nie są dla ludzi słabych psychicznie, jeżeli ktoś nie chce otwierać się na krytykę, nie jest zdolny do istnienia na scenie blogosfery polskiej lub jakiekolwiek innej.
Pan Paweł Paliwoda i inni blogerzy, którzy są kojarzeni z radykalną postawą, zmierzającą do dekonstrukcji Salonu - powinni sami dla siebie opuścić ten projekt, jeżeli ktoś nie chce normalnie działać w blogosferze, powinien z niej odejść. Jeżeli ktoś chce zostać, to niech zostanie i niech pogodzi się z tym, że nie jest sam na tym serwisie, że tutaj ilość publikacji w "Rzepie" się nie liczy, że wszyscy są równi, ale wszyscy też zasługują na szacunek. Idea Salonu runie - chyba, że pogodzimy się z rzeczywistością wirtualną w której przyszło nam żyć i pisać.



Komentarze
Pokaż komentarze