Postanowiłem przerwać milczenie, miałem kilka powodów i kilka spraw ważniejszych od pisania. Ale jednak uważam, że Salon24 jest ważnym projektem i należy wzmocnić działalność w tym miejscu. Jednym z ważniejszych problemów tego roku (uważam go z resztą za ciekawszy od problemów natury politycznej) jest to, w jakim kierunku zmierza właśnie społeczność Salonu24.
Podział był widoczny od początku, kusiła sama nazwa - "niezależne forum publicystów" - wprowadziły się gwiazdy blogosfery, ale też zwykli wyjadacze chleba, którzy chyba częściej rozumieją o co chodzi tak naprawdę w blogowaniu, że częściej należy opisywać "chwile istnienia", niż działalność partii politycznej, która aktualnie rządzi. Tak naprawdę to kwestie społeczne są bardziej wartościowe, niż walki na górze o stołki. Politycy są oderwani od życia i czasami, jak teraz przyglądam się Salonowi, wydaje mi się, że to blogerzy przyswajają cechy polityków - zacietrzewienie, bezlitosne traktowanie swoich adwersarzy, brak chęci do jakiegokolwiek dialogu i walenie epitetami na lewo i na prawo. Blogerzy stali się ludźmi z żelaza. Nie ludźmi z gliny - a przecież ostrość osądu nie musi nam przypisywać cech ludzi wieku żelaza.
Pan Paweł Paliwoda pisze o udostępnieniu miejsca publicznego do dyskusji itd. itp. Kiedy jeden z redaktorów, pewnego tygodnika, próbował mnie nająć - odmówiłem, ponieważ zakładał, już od samego początku, że można mną sterować niczym kukiełką. Ma pan rację - papier to jest papier - ale jest, coś więcej od papieru i znam wiele osób, których pióro uległo dziwnej metamorfozie, kiedy zaczeli wypowiadać się w mediach publicznych. Papier też szybko traci swoją wartość... I czasami można papierem dupę podetrzeć.
Ważną sprawą jaka ostatnio była poruszana jest myśl o polskim dziennikarstwie - podoba mi się to co pisał pan Urbanowicz - dzisiaj dzienikarstwo leci na łeb na szyję w Polsce - i mimo pluralizmu o którym pisze Igor Janke, mimo "niezależnych" gazet (o tym pisze pan Paliwoda) - dziennikarstwo umiera. Nie umiera z powodu braku wolności słowa (ta zawsze była), ale z braku wyrażania jakiejkolwiek myśli, która byłaby przyjazna ludziom, która byłaby świeża - a nie stęchła i pozbawiona jakiegokolwiek wyczucia delikatnych przemian które dokonują się w dzisiejszym świecie. Pozbawione boskiego myślenia i myślenia czystego dziennikarstwo to droga, którą powinien podążyć współczesny młody dziennikarz. Często daje nam takie dziennikarstwo blogosfera, ale warsztat który nie jest szlifowany umiera.
Łatwo kontrolować, łatwo podzielić i łatwo upolitycznić - ale są jeszcze dziennikarze blogosfery i innych platform elektronicznych, którzy też powinni uczestniczyć w życiu dziennikarskim. Co za tym idzie - powtórzę za panem Urbanowiczem - powinno się zająć w najbliższym czasie ustawą dziennikarską. Uelastycznić ją, uwolnić - ponieważ jest spętana niczym dzisiejsi dziennikarze naczelnych dzienników i pism wpływających na społeczeństwo. Co za tym idzie - jest to ustawa pozbawiona jakiegokolwiek sensu.



Komentarze
Pokaż komentarze (1)