"Strach" jest szkatułą - jest zabawką, gadaniną, opowieścią bez końca. Nienawiść nigdy nie zniknie, nie umilknie, nie spłynie. Tylko grzmi i grzmi... I tak bez końca.
***
I co z tego, że ignoruje "lokalne realia"? Gross pisze o Polsce, o ludziach, o przypadkach... Gdy czytamy, Sienkiewicza, dostrzegamy apoteozę narodu polskiego i jesteśmy z tego dumni, wręcz wybuchamy tym sienkiewiczowskim pokrzepieniem serc i widzimy w tym piękno..."i raduje się dusza nasza". Czy to nie straszne, że chcemy być wielbieni przez pisarzy? Czy to nie straszne, że chcemy widzieć, to co nie jest realne? A czy nie smutne wydaje się to, że ludzie odrzucają słowa, które nimi gardzą i ich wyśmiewają, ponieważ mają zupełnie inny cel? Nie krzepienie, a ukazanie innych przypadków. "To jesteś ty" - mówi nam taki pisarz - "musisz się zmienić".
***
Gross nie chce nam powiedzieć - jesteśmy bandą antysemitów, którzy nie wyszli z epoki krwi. Chce nam raczej powiedzieć, że się baliśmy i oto cała sprawa się rozchodzi. Na tym polega cała tragedia - nie potrafimy przyznać się do strachu? Który nas mroził, powodował, że stawali się ludzie, gorszymi od zwierząt. Który tkwił głęboko w społeczeństwie po wojnie. Który był zakorzeniony nie tylko w świecie po Zagładzie, ale też w świecie gdzie Boga nie było.
Bóg zanika. Ponieważ nie żyjemy tak, jakby Bóg istniał. Może to nam chce powtórzyć Gross?
***
Obcy - Kapuściński przywołuje obraz kreślony piórem Norwida, kiedy to właśnie Norwid opisuje spotkanie z Obcym: Norwid przypomina scenę z Odysei, kiedy to Odyseusz wkracza do Itaki - spotkanie z Obcym, to spotkanie z Bogiem. Najpierw trwoga (strach), później pytanie: "kto jest przychodzień?", by po upewnieniu się, że nie z Boga jest Obcy, przejść do pytań ludzkich. A czy my z naszym polskim rozumieniem gościnności, potrafimy przyjąć jak Boga, Obcego? Czy kieruje nami tylko obowiązek, to katolickie rozumienie altruizmu?
***
Dzisiaj, część publicystów, przeważnie związanych z kręgiem prawicowym, spłyca dyskusję na temat "Strachu", do jednego podstawowego wniosku - książka ta, antypolska w swej wymowie, nie zasługuje na przeczytanie - jeśli to co jest antypolskie trzeba odrzucać - to broń nas Panie Boże, przed tymi moralistami, którzy wiedza czym jest polskość. Wiecie czym jest polskość? Ja nie wiem.




Komentarze
Pokaż komentarze (3)