Mam nieodparte wrażenie, że sprawa z Janem Tomaszem Grossem dopiero się rozpocznie; że to tak naprawdę to nie koniec i Gross wkrótce, albo i po dłuższym okresie znów coś napisze. Tym razem, jednak będzie to zakorzenione w najbliższej nam rzeczywistości - najpierw Jedwabne - później powojenne losy Żydów na terenach polskich - a w przyszłości, być może - opowieść o tym co jest dzisiaj...
"Chcemy spokoju!" - co chcecie? Podobno człowiekowi pełny spokój nie jest dany - podobno coś ciągle człowieka boli - nie mówię tutaj o fizycznym aspekcie - tylko raczej chcę spojrzeć głębiej.
Więc czego pragnie taki człowiek, który mówi - chce spokoju? Może to co mówi Lech Wałęsa? "To nie jest czas na rozdrapywanie ran" - a kiedy przyjdzie ten czas?
Gross wydaje się szczery w swoim myśleniu i pyta: jak to się stało, że w kraju, gdzie dokonywał się Holocaust, antysemityzm dalej tkwił? Dlaczego antysemityzm i nie tylko - ale też wszelka ksenofobia - kuszą i trują. Ciągle siedzą i mamią...
Obcość. Wielki temat ludzkości - podobno postępująca globalizacja wyrzuci ten temat do kosza. Wydaje się jednak, że ani świat wirtualny, ani też świat realny - nie gwarantuje nam poczucia bliskości z kimkolwiek. Ta rzeczywistość, wydaje się być bardziej schizofreniczna od rzeczywistości naszych przodków.
Świat wirtualny nie przynosi ukojenia - Obcy jest tutaj dostrzegalny jeszcze bardziej. Odizolowanie Obcego to kwestia sekund - dodać do listy ignorowanych, usunąć wszystkie ślady Jego obecności - to kwestia chwil. Likwidacja obcego jest jeszcze prostsza - zapomnieć dany adres strony, numeru komunikatora, wyrzucić adres mailowy... Śmierć Obcego jest taka prosta. Ale przynajmniej dany jest nam spokój.




Komentarze
Pokaż komentarze (1)