Dlaczego Andrzej Wajda nie otrzyma Oscara?
Prosta odpowiedź - Oscar dla filmów obcojęzycznych (już same nominację zresztą) jest podporządkowany polityce i zakotwiczony w rzeczywistości, najczęściej, europejskiej, a także w prostej ideologii amerykańskiej - "ratujemy świat". Dlatego Andrzej Wajda raczej nie ma co liczyć na tego Oskara - problem Katynia, jakkolwiek to zabrzmi, został potraktowany instrumentalnie przez reżysera, jego wrażliwość nie potrafiła wyjść poza proste schematy, ten film stał się dowodem na to, że polski mainstream filmowy leży i dogorywa... i tylko czasami zdarzy się coś tak dobrego jak film Kędzierzawskiej - ważniejszy według mnie od filmu Wajdy w roku pańskim 2007 ("Pora umierać"). Ponieważ uderza nas uniwersalnością opowiedzianej historii.
Chyba to jest główny zarzut - brak uniwersalności opowieści snutej przez Andrzeja Wajdę. Ponieważ czy Katyń potrafi przemówić do kogokolwiek innego niż sami Polacy? Należy zadać sobie pytanie, czy losy ludzkie przedstawiane w tym filmie potrafią pochłonąć nie tylko ludzi, którzy znają historię, ale też ludzi innych nacji, zwykłych wyjadaczy chleba. Czy właśnie tak przedstawiony dramat ludzkich losów - z patosem, ze stosem górnolotnych słów i z tym swoim "krzepieniem serc" - jest w stanie poruszać? Może i porusza - ale szybko to uczucie spływa po nas, niczym krótki koszmarek o którym szybko zapominamy.
Katyń - nie wygra. Liczę na to i może wtedy dopiero zastanowimy się co zrobić z polską kinematografią i może też wtedy "Wielcy" nie będą przysłaniać "Małych".
Albo popadniemy w rozpacz i będziemy mówić, że "oni się nie znają i nie przyjmują do wiadomości tak pięknego filmu, lecz my swoje wiemy! Wajda wielkim reżyserem jest!".
PS.
Oczywiście, Oscar nie ma żadnej wartości.



Komentarze
Pokaż komentarze (1)