Europa. Polska. Jakieś mieszkanie, w jakimś mieście.
W mieszkaniu jedna osoba. Jedna osoba leży na łóżku i wykrwawia się. Organizm zmęczony, pragnie wiecznego snu. Ale pragnie też życia. Nie pragnie umierać w samotności. Stracił przytomność.
Za drzwiami do mieszkania. Stoi: On. Zapomniał kluczy z domu. I myśli sobie, że go nie ma. Dzwoni kilka razy, kilka razy puka. Cisza.
Odwraca się.
Na łóżku - otwiera oczy. I tylko spogląda tępo w przestrzeń. Musi wstać do łazienki i nie może. Słyszał - chyba - pukanie. Bierze komórkę, dzwoni do niego...
Jest jeszcze w kamienicy. I pali papierosa. Wie, że jest w domu. Wie, że zadzwoni.
- Jestem pod twoim domem.
Człowiek w mieszkaniu otwiera drzwi. Człowiek z zewnątrz - przeprasza, że zapomniał kluczy. Widząc krew na łóżku i w przedpokoju - idzie do łazienki i zabiera się za zmywanie. Osoba z mieszkania słabnie i osuwa się na ziemie.
Po godzinie - przebudzenie następuje w wywietrzonym pokoju. W czystym prześcieradle, w czystym mieszkaniu. Bez śladów skażenia. Nie ma żadnego śladu i dowodu cierpienia. Teraz cieszy się z tego, że kogoś jeszcze ma.
Jest godzina 17:26.
- Zostań. Napijemy się czegoś. Porozmawiamy o czym tylko chcesz. Pamiętasz jak opowiadałem Ci o tym, że Twoja matka była strasznie wyzywającą osobą. Przeszywała każdego wzrokiem - kiedy spotkała człowieka wiedziała z kim obcuje. Kiedyś po wykładzie, powiedziała mi, że umrę samotny.
- I miała rację. Jak tak dalej będziesz mówił i to sobie przypominał to umrzesz sam. Wmawiaj sobie dalej - nie jesteś sam. Wiesz co mnie pociąga w Tobie?
- Nie śmiej się ze mnie...
- Pociąga mnie to, że nigdy mnie nie zranisz, ponieważ odejdziesz pewnie już niedługo. I mam cię na wyłączność...
Widząc jego wyniszczone ciało - dochodzę do wniosku, że mimo jego śmiechu z moich słów, strasznie chce pokazać, że żyje.
Jest godzina 21:41.
Piszę te słowa z jego domu. Właśnie śpi. I nie wiem jak długo to potrwa. Zresztą co za różnica - sen i śmierć to jedno i to samo. Tylko, że ze śmierci, nigdy się już nie przebudzi. Zostaję u niego do rana - poczytam sobie książki z jego prywatnej kolekcji, utulę się w jego koc i zastanowię się co robić dalej. Naparzę dobrej herbaty i mam nadzieję, że go to obudzi. Może napiszę do matki i przypomnę jej słowa, które kiedyś wypowiedziała?



Komentarze
Pokaż komentarze (1)