Biskup Tadeusz Pieronek brnie w radykalizm i mam nadzieję, że w przyszłości pożałuje swoich słów, że lewica tak łatwo tym razem nie odpuści i wypomni niektórym hierarchom to, że nie mają w sobie nic z miłosierdzia, że tak naprawdę chodzi tylko o ich osobiste dobro i celować w Kościół to prawie tak samo jak celować w fundamenty współczesnego świata, co jest przesadą i upraszczaniem rzeczywistości - bo to co mówi bp. Pieronek o "szczurach" i "norach" to już nie tylko nienawiść, ale też znak, że komuś się grunt pali pod nogami, że coś tutaj jest nie tak, że lewica pozostawiona jest tym razem sama sobie i zniszczenie do imentu lewicy to główny cel hierarchów kościelnych i prawicy (tej centrowej, jak i radykalnej).
Koniunktura na niszczenie lewicy się nakręciła i już się nie zatrzyma (świadczy o tym histeryczne, traktowanie każdej wiadomości o kłótniach na lewicy). Na pewno nie w najbliższych wyborach, nie w kolejnych, nie tak szybko lewica dojdzie do głosu. Brakuje ikon, brakuje kogoś kto by mógł poprowadzić lewicę, ale to już nie mój problem - wypomnę tylko to, że zaprzepaszczono obraz i idee lewicy w Polsce, stała się oznaką "układów" i "złodziejstwa, "bezbożności" i "niemoralności". I to jest wina lewicy, że sama siebie uprościła i pozostawiła brzydki zapach.
Ale wracając do bp. Pieronka - mam wątpliwości, nie potrafię zrozumieć. Co to za podział na "niemoralną lewicę" i "moralną" (bo chyba taka też musi być, skoro występuje w wypowiedzi dla Dziennika wartościowanie)? Czy jeżeli bp. Pieronek mówi, o tej "niemoralnej lewicy" - to kogo ma na myśli? Proszę wymieniać - po kolei nazwiskami. Wtedy można sprawdzić, kto jest moralny, a kto niemoralny (sic!) - a jeżeli nie ma bp. nic na poparcie swojej tezy to proszę się zamknąć w czterech ścianach i przemyśleć to co się mówi. Łatwo wypowiedzieć opinię, nie mającą żadnych dowodów - trudno później sprostować.
A jeżeli mówi bp. o katolickim punkcie widzenia... Tak Kościół miał i ma ciekawe punkty widzenia - w sprawie innych wiar, w teodycei, w sprawie emancypacji kobiet, w sprawie przeszłości, w relacjach polsko-żydowskich. A ile Kościół miał do powiedzenia na temat seksualności człowieka? Aż głowa boli od nadmiaru opinii... Grunt się Kościołowi pali od kilku dekad pod nogami i próbuje uderzyć w struny społeczne i jeszcze wpływać na społeczeństwo póki może - kryjąc tym samym ideologiczną pustkę. Powoli wychodzi miałkość i niebezpieczeństwo w myśleniu katolickim. Ponieważ katolicki punkt widzenia, to taki, który nie dopuszcza do głosu innych - ponieważ każda wiara, gdzie jest Bóg i Istota Jedyna, chce zawładnąć nad wszystkimi duszyczkami. Każda wiara, dąży do jedności i jedyności. Dąży do tego by być jedyną ideą i jedyną prostą drogą ku szczęściu. Dlatego nie dziwmy się, zachowaniu hierarchów. Walczą o przetrwanie.




Komentarze
Pokaż komentarze (16)